Post świąteczny z życzeniami, mazurkiem wielkanocnym i jajami

Udało się wyrwać na chwilę z kuchni.
Przed każdymi świętami obiecuję sobie, że tym razem wszystko będzie wcześniej gotowe. Niestety w moim szalonym domu nigdy się to nie udaje.

Święta właściwie już się zaczęły i pewnie wszyscy macie przygotowane ciasta, ale muszę podzielić się z Wami swoimi mazurkami.
Od dawna marzył mi się mazurek wielkanocny i zawsze coś stawało na przeszkodzie. Jednak w tym roku w końcu się udało i jest.

Jeśli nie robiliście mazurka to nic nie stoi na przeszkodzie by go jeszcze przygotować, bo robi się naprawdę szybko.
Składniki:
  • 0,5 kg mąki pszennej
  • 30 dkg masła
  • 12 dkg cukru pudru
  • 4 żółtka
  • 2 małe jajka
Masło wrzuciłam do miski i roztarłam za pomocą miksera z cukrem pudrem. Dodałam jajka i również mikserem połączyłam z masłem i cukrem. Dodałam mąkę i ręką wyrabiałam ciasto do jednolitej konsystencji. Im dłużej wyrabiamy tym ciasto robi się rzadsze z powodu dużej ilości masła.
Następnie włożyłam ciasto na godzinę do lodówki.

Schłodzony ciastem wylepiałam blachę wyłożoną pergaminem (ok. 0,5 cm)

Piekłam w piekarniku rozgrzanym do 180 stopni 15-20 minut.

Z tej ilości ciasta przygotowałam dwa nieduże spody.

Jeden posmarowałam czekoladą, a drugi kajmakiem.
200 gram czekolady gorzkiej rozpuściłam w łyżce masła i rozsmarowałam na spodzie.
Kajmak przygotowała gotując przez godzinę puszkę mleka skondensowanego, słodzonego.
Wszystko przyozdobiłam migdałami i rodzynkami.
Smacznego!
Pochwalcie się jakie ciasta przygotowaliście.

Z okazji Świąt Wielkiej Nocy życzę Wam dużo zdrowia, radości i samych smakowitych dań na Waszych stołach.

Nie tylko w święta, ale i przez cały rok! 

Tłusty czwartek

Jaki dziś smakowity dzień.
Można bezkarnie najeść się pączków i faworków.
Staram się co roku robić faworki, bo bardzo je lubię, ale tym razem się nie udało. Oczywiście z powodu pędzącego czasu.
Za rok się uda.

Słyszałam dziś w radio rozmowę z panem Łukaszem Blikle na temat pączków.
Nie wpadłabym na to, że kiedyś pączki robiono z mięsem, choć po zastanowieniu wydaje się to logiczne.
Była to jedna z ostatnich okazji na zjedzenie dobrych i tłustych dań przed postem.

Przemysł cukierniczy zaczął się rozwijać dopiero w drugiej połowie XIX wieku, gdy cukier zyskał popularność.
Do tego czasu słodkie wyroby to były głównie pierniki.
Wiedzieliście o mięsnych pączkach?
Chętnie bym takich spróbowała, tylko może bez lukru 😉 , a Wy?

Świąteczne pierniki


Niby jeszcze
listopad, ale wszyscy dobrze wiemy, że za nim się obejrzymy będą święta.
Uwielbiam wszystko co można świętować, a jeśli jeszcze szampanem…
ale nie o tym
chciałam dziś pisać.

Uwielbiam Boże Narodzenie, wiem nie jestem oryginalna,
wcale mi to nie przeszkadza.

pierniczki na choinkę

Do świąt jeszcze chwila, jeszcze nie ma iluminacji na Trakcie Królewski,
ale jest
coś na zrobienie czego jest ostatni dzwonek.

Mam na myśli
świąteczne pierniki, które potrzebują czasu, żeby dojrzeć.
Pierwsze pierniczki
upiekłam tuż przed świętami i stwierdzam,
że w karnawale też smakowały
fantastycznie 😀
Oczywiście
jak na wszystko także na pierniki jest wiele przepisów.
Wykorzystuję przepis,
który poznałam dzięki mojej bratowej i jej mamie,
chyba najbardziej popularny,
przepis na pierniczki pana Pazio.

Są boskie!

     Składniki:
           ·       ½
kg cukru
           ·       ½
litr miodu (ok. 700 gram)
           ·       1
½ kostki masła
           ·      Paczka
cynamonu
           ·       Starta
główka gałki muszkatołowej
           ·       Łyżeczka
mielonych goździków
           ·       Łyżeczka
imbiru
           ·       Kilka
ziarenek pieprzu i ziela angielskiego
           ·      1
½ kg mąki
           ·       2
żółtka
           ·       6
łyżek wody
           ·      4
łyżeczki sody
Na robienie
pierników najlepiej przeznaczyć  ok.
trzech dni.
Pierwszego i drugiego idzie dość szybko, ale na pieczenie warto
przeznaczyć cały dzień.
Pierwszego
dnia przygotowuję bazę do pierniczków.
Uwielbiam tę część, choć zawsze kończę z
poparzonymi palcami i językiem.
Nie wiem czemu, ale zawsze włożę palec w karmel
albo łyżkę,
którą właśnie skończyłam ten karmel mieszać włożę do ust.
Przecież
wiadomo, że jest gorąco, ale to silniejsze ode mnie  ;D

Do garnka
postawionego na ogniu wsypuję cukier i powoli 
rozpuszczam.
Trzeba uzbroić się w cierpliwość i nie panikować gdy
zacznie się zbrylać,
można mu pomóc rozcierając grudki łyżką.
Do rozpuszczonego
karmelu dodaję miód, mieszam do ujednolicenia masy i dodaję masło.
Kiedy
się rozpuści wrzucam wszystkie przyprawy.
Zdejmuję masę z ognia. I mieszam
jeszcze przez chwilę, żeby cukier się nie zbrylił.
Drugiego
dnia przygotowaną dzień wcześniej masę przekładam do makutry.
Ucieram, aż masa
będzie gładka, bez grudek.
Ewentualne grudki, których nie uda nam się rozetrzeć
można zjeść.

Utartą masę łączę z mąką, żółtkami, wodą i sodą, pomagając sobie
pałką.
Gdy otrzymam nierówne ciasto przekładam je na stolnicę i ugniatam, aż
będzie gładkie i twarde.

Trzeci dzień
poświęcamy na pieczenie. Pierniki pieką się ok. 15 minut.
Dużo czasu natomiast
zajmuje rozwałkowywanie ciast wycinanie kształtów.
Wycinając pierniki można w część z nich
powtykać wykałaczki.
Po upieczeniu będziemy mieli w pierniku dziurkę, która
ułatwi nam zawieszenie go na choince,
choć ja nigdy tego nie robię, wolę je
zjadać.

Teraz już
tylko przekładam wystudzone pierniki do pudełek
czy puszek i zostawiam na
jakieś 3 tygodnie, żeby zmiękły.

Można im w tym pomóc wkładając do puszki
skórkę pomarańczy.
Dodatkowo dzięki skórce pierniki nabiorą fantastycznego
pomarańczowego aromatu.

pierniki świąteczne

Moje
świąteczne pierniczki są już gotowe, a Wasze?

Przepis dodaję do akcji: