Omlet ze szparagami i kozim serem

Sezon na szparagi trwa od kwietnie, a kończy się wraz z czerwcem.
Niestety!
Jestem wielką fanką szparagów, zwłaszcza zielonych, dlatego chcę wykorzystać ostatnie dni gdy mogę je dostać.
szparagi na śniadanie
Cieniutki pędy lubię chrupać na surowo, ale dodaję je też do sałaty.
Często też robię pyszne szparagowe risotto

Tym razem przygotowałam omlet ze szparagami i kozim serem.

Jak pewnie wiecie szparagi uważane są za afrodyzjak.
Pewnie trochę dzięki swojemu kształtowi.
Na pewno też dzięki swym wartością odżywczym.

Są źródłem witaminy C i E, karotenu, potasu, wapnia, cynku,
a także błonnika i przeciwutleniaczy. Zawierają też dużo kwasu foliowego. Dziesięć ugotowanych pędów zapewnia ok. 50 % dziennego zapotrzebowania
na tą witaminę.
Mają też niską wartość energetyczną więc osoby na diecie mogą spożywać szparagi bez obaw.
100 gram szparagów to tylko 17 kcal!
Walory szparagów doceniano już w starożytności. 
Ich wizerunki są obecne na egipskich sarkofagach sprzed 5 tyś. lat.
Rzymianie je uwielbiali.
Jadali szparagi na gorąco,  z roztopionym masłem, 
doprawione solą,  pieprzem i skropione sokiem z cytronu. 
Cytron to rodzaj cytrusów. 
Przez lata podawałam je podobnie
Tylko skrapiałam sokiem z cytryny i dodawałam czosnek.

Należy pamiętać,  żeby do gotowania zielonych szparagów nie dodawać cytryny, bo zrobią się szare.
szparagi zielone
Omlet ze szparagami i kozim serem
Składniki:
(na dwie porcje)
  • pół pęczka zielonych szparagów
  • 1 czerwona cebula
  • 4 lub 6 jajek
  • 2 ząbki czosnku
  • oliwa i łyżka masła klarowanego do smażenia
  • pieprz świeżo mielony, ewentualnie sól do smaku
  • kawałek sera koziego dojrzewającego

Czerwoną cebulę kroję na ćwiartki, a następnie w plasterki.
Szklę ją na oliwie i dodaję szparagi pokrojone w małe kawałki
i czosnek w plasterkach.
Doprawiam pieprzem, ale nie dodaję soli, żeby zachować słodycz szparagów.
Smażę bardzo krótko by szparagi zachowały swą jędrność.
Jajka rozbełtuję w misce, doprawiam solą.
Podsmażone szparagi dodaję do jajek i mieszam dokładnie.
Na dwóch patelniach, o średnicy ok. 24 cm, rozpuszczam masło
i wylewam na nie po połowie jajek ze szparagami.
Smażę na bardzo małym ogniu.
Pod koniec smażenia układam na omletach cieniutkie plasterki koziego sera (lub grubsze jeśli wolicie).
Gdy ser się rozpuści pyszny omlet jest gotowy do jedzenia.
Skusicie się?
omlet ze szparagami

Zauważyłam, że niektórzy odcinają zdrewniałe końcówki szparagów.
Lepiej jest delikatnie wygiąć szparag,
a jego koniec złamie się we właściwym miejscu.

Pasta jajeczna z boczkiem

Wiosna do koła!
Od jutra to już na całego!
Piękne słońce, wszystko budzi się do życia, a we mnie wstępuje nowa energia.
Jak dodać sobie energii gdy słońce schowa się (oby nie!) za chmurami?

pasta kanapkowa

Wiadomo, trzeba zjeść smaczne i pożywne śniadanie 😉

Np. wiosenne kanapki z pasta jajeczną.

Pasta jajeczna z boczkiem

pasta jajeczna z boczkiem

Składniki:
  • 4 jajka „prosto od kury” lub „zerówki”
  • 5 plasterków boczku wędzonego, surowego grubości ok. 5mm
  • szczypiorek
  • sól i pieprz do smaku
  • 2-3 łyżki domowego majonezu

Jajka gotuję na twardo i zostawiam do ostudzenia.

Boczek kroję w kostkę i wysmażam na patelni, aż zrobi się pysznie zrumieniony i chrupiący.

Jajka rozdrabniam. Używam do tego takie metalowej „kratki”.
Dodaję do nich wystudzony boczek i szczypiorek.

Solę i pieprzę. Mieszam wszystko dokładnie z majonezem.

Pyszna pasta na wiosenną kanapkę gotowa!

pasta na kanapki

Myślę, że taką pastę można zrobić z samych żółtek, zmiksować na dość gładką masę i nafaszerować nią wielkanocne jajka.

Co o tym myślicie?

A teraz pędzę do pasmanterii, bo znalazłam pomysł na bardzo fajne dekoracje wielkanocne. Nie mogę ich nie zrobić 😀

Przepis dołączam do akcji:

ALE JAJA!

Naleśniki gryczane z porem i szynką

Uwielbiam śniadania.
W mojej pracy podają jedno takie, któremu nie jestem w stanie się oprzeć.

Są to gryczane naleśniki z porem i szynką, zapieczone z serem.

naleśniki bezglutenowe

Zjadam je zwykle na drugie śniadanie, gdy pracuję w weekend.
Idealnie dodają mi energii 😀
Podpatrzyłam przepis, a teraz pragnę podzielić się nim z Wami.

Nadchodzi weekend więc będziecie mieli okazję je przygotować.

Naleśniki gryczane z porem i szynką

Dodatkowym atutem tych naleśników jest to, że są bezglutenowe,
więc mogą je zjeść również chorzy na celiakię.

Składniki:
(dwie porcje-4 naleśniki)
Farsz:
  • 2 pory, bez ciemnozielonych części
  • 5 plasterków szynki
  • 200 ml śmietanki 12% (nie śmietany)
  • odrobina oleju
  • gałka muszkatołowa, sól, świeżo mielony pieprz
  • żółty ser na wierzch
Ciasto na naleśniki:
(na 10 naleśników)
  • 150 g. mąki gryczanej
  • 2 jajka
  • odrobina soli
  • woda lub mleko do pożądanej gęstości
Ciasto:
Najpierw przygotowuję ciasto na naleśniki.
Ze względu na to, że użyłam bezglutenowej mąki gryczanej, zmodyfikowałam klasyczny przepis na naleśniki dodając więcej jajek.
Jajka wybiłam do naczynia. Dodałam trochę wody i dosypywałam mąki,
mieszając by składniki połączyły się.
Potem dodawałam wody do czasu uzyskania pożądanej gęstości ciasta.
Natłuściłam patelnię.
Moja babcia trzyma w zamrażarce kawałek słoniny,
którym przed każdym wylaniem ciasta, smaruje patelnię.
Ja robię to inaczej. Listek ręcznika papierowego moczę olejem i smaruję patelnię,
by była natłuszczona, ale bez pływającego tłuszczu.
Wylewałam ciasto łyżką wazową i smażyłam z obu stron do lekkiego zrumienienia.
Naleśniki z mąki gryczanej są odrobinę twardsze od klasycznych pszennych,
za to mają niesamowity smak.



Farsz:
Pora przekroiłam na pół i posiekałam w półplasterki.
Wrzuciłam na rozgrzany olej i smażyłam, aż lekko zmiękł.
Dodałam szynkę pokrojoną w kostkę.

Podlałam śmietanką.

Doprawiłam do smaku solą, starłam gałkę muszkatołową i dosypałam świeżo mielonego pieprzu.

Dusiłam do czasu gdy śmietana zgęstniała, a por osiągnął pożądaną miękkość.

Nałożyłam farsz na naleśniki i zwinęłam w rulonik.

Dwa ruloniki położyłam obok siebie na pergaminie i posypałam serem.

Zapiekałam w temperaturze 150 stopni na funkcji grill.

Gdy się ugrzały, ser rozpuścił i lekko zrumienił zaserwowałam naleśniki Panu B. na śniadanie.

Też bardzo przypadły mu do gustu.


Macie na nie ochotę?

Suflet brokułowy

Właśnie minęły dwa lata odkąd jestem członkiem blogosfery i odkąd dzielę się z Wami przepisami.
Pierwszym daniem, które dla Was ugotowałam była zupa z dyni.
Nie będę ukrywać, że bardzo mi tu dobrze i zostanę jeszcze długo.

brokuły pieczone
Mam kilka pomysłów na rozwój tematyki bloga, ale jak to zwykle bywa na wszystko potrzeba czasu.

Liczę jednak, że już niedługo się uda coś zrobić w tym kierunku.
Trzymajcie kciuki.

Oczywiście urodziny trzeba uczcić jakimś jedzeniem więc upiekłam suflet brokułowy.

Przepis znalazłam w jednej z wielu książek zalegających na półkach w naszej restauracji.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym go trochę nie zmodyfikowała
i urodzinowa przekąska gotowa.

brokuły pieczone



Suflet brokułowy

Składniki:
(na 5 porcji)
  • 1 duży brokuł
  • 350 ml śmietany 10 lub 12%
  • 4 jajka (żółtka oddzielone od białek)
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • masło do wysmarowania foremek
Oprócz wyżej wymienionych w przepisie dodałam jeszcze:
  • gałkę muszkatołową
  • ser owczy, wędzony (oscypek)
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • kilka gałązek koperku
Brokuła oczyściłam i ugotowałam.
Następnie zmiksowałam go ze śmietaną i żółtkami.

Dodałam drobno starty ser, sól, pieprz i gałkę muszkatołowy i posiekane pietruszkę i koperek.
Białka ubiłam na sztywną pianę.

Dodawałam zmiksowane brokuły porcjami, delikatnie łącząc je z białkiem.

Gotową masę przełożyłam do 5 foremek wysmarowanych masłem.
Piekłam przez ok 40 minut w temperaturze 220 stopni Celcjusza.

suflet brokułowy

Gotowy suflet można podać jako przystawkę lub dodatek do głównego dania.

Można też zabrać do pracy na drugie śniadanie.

W oryginalnym przepisie  podawany był z pastą z oliwek.

A ja jeszcze się zastanowię z czym go podać.

Omlet gryczany

Czy zdarza Wam się wyrzucać jedzenie?
Jak często gotujecie np. makaron, kaszę czy ziemniaki, a potem okazuje się,  że to stanowczo za dużo?
Z ziemniaków,  wiadomo, można następnego dnia zrobić kopytka.
A co z taką kaszą gryczaną?
co z kaszy gryczanej

Oto mój pomysł co zrobić z kaszą gryczaną gdy ugotuje się jej za dużo.

Kasza gryczana jest zdrowa. Jest źródłem m. in. magnezu, którego zwykle nam brakuje.
Pomaga też oczyszczać organizm o czym wspominałam Wam w przepisie na kaszę gryczaną z warzywami.
Ponieważ lubię gdy mój dzień zaczyna się dobrze dlatego staram się codziennie zjeść solidne śniadanie. 
Dobre śniadanie da nam energię na cały dzień,  a gdy robi się chłodno na dworze jest to tym bardziej ważne. 
I właśnie takie sycące śniadanie przygotowuję, wykorzystując pozostałą z dnia poprzedniego kaszę gryczaną.
omlet z kaszą gryczaną

Omlet gryczany
Składniki:
(na 1 omlet)
  • Pół paczki ugotowanej kaszy gryczanej
  • Pół cebuli
  • Ząbek czosnku
  • 3 jajka
  • Sól i świeżo mielony pieprz
  • Oliwa i Masło do smażenia 
  • Odrobina sera, najlepiej twardego, do starcia na wierzch

Cebulę kroję w drobną kostkę i szklę na oliwie. Dodaję wyciśnięty czosnek.
W misce rozbełtuję jajka.
Do cebuli z czosnkiem dodaję kaszę.  Solę i pieprzę do smaku, pamiętając,
że dodam jeszcze jajka.
Mieszam wszystko dokładnie.
Kaszę z dodatkami wrzucam do miski z rozbełtanymi jajkami i mieszam.
Na patelni rozpuszczam masło i wylewam masę.
Smażę z dwóch stron, aż się zrumieni.
Po przywróceniu na drugą stronę dodaję jeszcze odrobinę masła,
a na wierzch ścieram ser.
Tym razem użyłam oscypka.

Gotowy omlet wykładam na talerz i dekoruję natką.

kasza gryczana

Smaczne i sycące śniadanie gotowe 🙂
No i nie musimy nic wyrzucać, gdy tyle dzieci nie ma co jeść.
Przy okazji zachęcam Was do codziennego klikania w brzuszek pajacyka na 

Omlet z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Jak wiadomo, żeby dobrze zacząć dzień należy zjeść dobre śniadanie 😉
U mnie to podstawa!

omlet z cukinią i pomidorkami
Weekend też chcę dobrze zacząć, więc na śniadanie proponuję omlet z cukinią
 i pomidorkami koktajlowymi.

Z tymi samymi dodatkami przygotowuję pyszny makaron,
który polecałam Wam kiedyś na obiad.
omlet z pomidorkami koktajlowymi
A czy wiecie, że synonimem słowa omlet jest słowo jajecznik?
Spotkaliście się z tym, żeby ktoś używał takiej nazwy?
Ja nigdy, ale jest zabawna 😉
Szkoda tak pięknego dnia na tyrady, więc do dzieła!

Omlet z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Składniki:
  • 1/3 średniej cukinii
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 1/2 cebuli
  • ząbek czosnku
  • 3 jajka prosto ze wsi lub „1”
  • ser żółty /tym razem użyłam oscypka przywiezionego z Bieszczadów/
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • łyżka oleju do smażenia warzyw
  • łyżka masła do smażenia omleta

Cebulę kroję w piórka i wrzucam na patelnię.
 Dodaję pokrojoną w półplasterki cukinię.
 Gdy jest już dość miękka dorzucam pokrojony w plasterki czosnek i pomidorki pokrojone w ćwiartki.
Solę i pieprzę 🙂
Gdy pomidorki odrobinkę ulegną wpływowi temperatury, cały farsz zdejmuję z patelni.

omlet na śniadanie

Jajka rozbełtuję, solę i dodaję odrobinę pieprzu.
Na patelni rozpuszczam masło i wylewam rozbełtane jajka.
Gdy odrobinę się zetną, dodaję farsz, równomiernie rozkładając go na warstwie jajek.
Przykrywam pokrywką i smażę na małym ogniu.
Chwilę przed zdjęciem z patelni, gdy jajka są prawie ścięte,posypuję omlet startym serem i pozwalam mu się rozpuścić.
Gotowy omlet zsuwam na talerz i ewentualnie dekoruję ćwiartkami pomidorków.
omlet z cukinią

Czy ta październikowa, słoneczna sobota mogła się smaczniej zacząć?
Teraz śmigam na rower.
Pełna energii, po takim śniadaniu, daleko zajadę 😉

Rzeczy, bez których nie mogę żyć

Ostatnie wyzwanie Uli.
Rzeczy, bez których nie mogę żyć
pewnie nie zmieściły by się na jednym zdjęciu, więc zdjęć będzie kilka 🙂
Na pewno nie mogę żyć bez śniadania:
Co jeszcze?
A proszę:

Aparat, służy mi nie tylko do fotografowania jedzenia.
Cały czas uczę się fotografować otaczającą mnie rzeczywistość.
Na co dzień używam lustrzanki cyfrowej.
Aparat na zdjęciu to aparat mojego taty, pierwsza lustrzanka z jakiej korzystałam.
Mam zamiar jeszcze z niej korzystać i robić klasyczne odbitki.

To przez ten aparat (i dzięki mojemu tacie)  zainteresowałam się fotografią.

Nie mogę też żyć bez moich dwóch rowerów.
Ten ze zdjęcia służy mi jako środek transportu, a drugi do jazdy rekreacyjnej.
W sumie to rzeczy, bez których nie mogę żyć mogłabym wymieniać w nieskończoność.
Na liście znaleźli by się też:
Rodzina
i

Przyjaciele
A Wy bez czego nie możecie żyć?

Galaretka drobiowa

Mam takie wspomnienie.
Wracam późną nocą z przyjaciółkami z imprezy. Jestem strasznie głodna i marzę o tym by wrócić do domu i zjeść drobiową galaretkę z domowym majonezem.
Oczywiście zwykle nic takiego na mnie nie czekało, ale prawie przy każdym powrocie miałam ogromną ochotę na taki nocny posiłek.
drobiowa galaretka
Dzisiaj właśnie takim mały spełnionym marzeniem chcę się z Wami podzielić.

Swoją wersję przygotowuję ze skrzydełek drobiowych, ale jeśli wolicie inne mięso to bardzo proszę.
Galaretka drobiowa
Składniki:
  • 10 skrzydełek z kurczaka
  • dwie marchewki
  • pietruszka
  • pół pora
  • kawałek selera
  • mała cebula
  • 10 ziarenek ziela angielskiego
  • 5 listków laurowych
  • 25g  żelatyny
  • sól i pieprz w ziarnach
Oczyszczone skrzydełka wkładam do garnka i zalewam wodą, ale nie za dużo. Gdy się zagotuje solę i dodaję obraną marchewkę i pietruszkę, selera, pora oraz przypaloną cebulę. Wrzucam ziele, liście i pieprz.
Gotuję na wolnym ogniu.
Gdy skrzydełka są bardzo miękkie, gaszę ogień i zostawiam by wszystko ostygło.
galaretki z kurczaka
Tak naprawdę mamy teraz fajny wywar, a gdy byśmy dodali do gotowania kawałek wołowiny to pyszny rosół gotowy 😀
Gdy wszystko przestygnie, odcedzam na durszlaku, przelewając wywar do innego garnka.
Do wywaru dodaję żelatynę i mieszam by się dobrze rozpuściła.
Skrzydełka i warzywa kroję drobno.
Zawsze muszę się pilnować by za dużo nie zjeść, bo galaretki będą puste 😀

Dodaje wszystkie warzywa łącznie z porem (o ile go wcześnie nie zjem), ale jeśli czegoś nie lubicie to nie dodawajcie.
Pokrojone skrzydełka i warzywa wrzucam do wywaru z rozpuszczona żelatyną, mieszkam i rozlewam do miseczek.
Gdy wystygną chowam do lodówki.
Robię to zwykle wieczorem więc rano mam gotowe śniadanie. 
galaretki z kurczaka

Jeszcze tylko majonez i można siadać do śniadania 😀

Jestem zwolennikiem galaretek z majonezem, ale jeśli wolicie kwaśną wersję to polecam zamiast octu polać galaretkę sokiem z cytryny, a nawet limonki. Też dobre 😉

Myślę, że na jesienne śniadanie to dobra, sycąca propozycja, więc dodaję przepis do akcji:

Karaibska salsa z soczewicy

Kolorów na drzewach już prawie nie ma, dobrze, że jeszcze na straganach z warzywami i owocami są.
Chłodno się zrobiło.
Może macie ochotę na jakąś ciepłą wycieczkę.
Co powiecie na Karaiby?

Słońce, plaże, kawa i egzotyczne ryby i owoce oraz gorąca muzyka. Marzenie, a już na pewno wtedy gdy zaczyna doskwierać zimno.

Proponuję Wam dziś małą rozgrzewkę, przynoszącą na myśl gorące karaibskie wyspy.

Karaibska salsa z soczewicy

Składniki:
  • 100 gram zielonej soczewicy/ ok. pół szklanki/
  • 1 szklanka wody do gotowania soczewicy
  • kilka gałązek natki kolendry
  • 2 duże pomidory
  • 1/.2 cebuli
  • 1 świeża papryczka chilli
  • 2 łyżki soku z limonki /cała limonka ma ok. 30 ml, a łyżka 15 ml/
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku.
Opłukaną soczewicę włożyłam do garnka i zalałam wodą.
Po zagotowaniu, przykryłam i gotowałam na wolnym ogniu ok. 30 minut.
Następnie odcedziłam, opłukałam zimną wodą, odsączyłam i przełożyłam do miski.

Dodałam pokrojone w centymetrową kostkę pomidory oczyszczone z pestek i posiekaną drobno cebulę.
Posiekałam natkę kolendry i oczyszczone z nasion chili.
Wymieszałam wszystko razem.
Dodałam sok z limonki i oliwę oraz doprawiłam solą i pieprzem.
Odstawiłam ją na ok. 30 minut do lodówki, by smaki się wymieszały.
Salsa jest fantastycznym dodatkiem do ryb lub drobiu, ale ja lubię ją również samą.

 Ponieważ łatwo ją spakować dlatego można ją zabrać na drugie śniadanie do szkoły lub pracy.

Na koniec proponuje Wam rozgrzewający  utwór Pana Tito Puente.
Ja nie mogę się powstrzymać więc jeśli zobaczycie kogoś, kto tańczy czekając na autobus to pewnie ja
słucham Raya Barretto albo Tito Puente 😉

Przepis pochodzi z książki „Podróże kulinarne- kuchnia karaibska”, która ukazała się nakładem Rzeczypospolitej.

Przepis dodaję do akcji:

  

Śniadania do pracy/szkoły

Quesadilla czyli kanapka z serem inaczej

Jeśli znudziły Wam się klasyczne kanapki z serem to warto je trochę odmienić.
Prezentuję Wam dziś meksykańską Quesadillę.

Quesadilla (kesadija) to tradycyjna meksykańska przekąska.
Dwie kukurydziane tortille z serem w środku ugrzane na tzw. comale, lekko przyrumienione, aż ser się rozpuści. Można też dodać mięso, chilli, co kto lubi. Na północy Meksyku używa się tortilli pszennych.

Przygotowując Quesadillę z kurczakiem sama przygotowałam tortille. Ostatnio odkryłam jednak, że warto mieć w domu paczkę gotowych torilli, bo w każdej chwili można je wykorzystać do przygotowania szybkiego i smacznego dania.

Składniki:
  • dwie małe tortille
  • tarty ser żółty /można np. wymieszać Mimolette i żółtą Mozarellę/
  • pomidor
  • mała cebula
  • natka pietruszki/kolendra/szczypiorek
  • odrobina chili najlepiej świeżego lub pieprz
  • odrobina masła do usmażenia

Tortillę posypuję tartym serem, układam na niej pomidora pokrojonego w plastry.
Posypuję pokrojoną cebulką, natką, chili.
Przykrywam drugą tortillą.

Na patelni rozgrzewam masło i układam na nim moją quesadillę.
Na nie za dużym ogniu podsmażam, z obu stron, do momentu gdy ser się rozpuści, a tortille lekko przyrumienią.
Zdejmuję quesadillę z patelni. Chwilę czekam by przestygła i kroję na osiem części ostrym nożem.

Pyszne śniadanie gotowe!

Co dodacie do swojej quesadilli?