Kurki z makaronem ryżowym

Na zakończenie sezonu grzybowego postanowiłam przygotować pyszny obiad, wykorzystując ostatnie kurki.
Kurki w śmietanie
Nie da się ukryć, że w tym roku to było szaleństwo grzybowe.
Każdy chwalił się swoimi zbiorami. Mój brat przynosił codziennie po kilka koszy borowików.
Bardzo żałuję, że tylko raz udało mi się wybrać do lasu, ale i tak w ostatecznym rozrachunku mam słój suszonych podgrzybków. Dzięki grzybowej pasji mojego teścia, na niejedno sierpniowe i wrześniowe śniadanie przygotowywałam jajecznice z kurkami.
Sama nie zbierałam, ale najadłam się i tak 😉
Czy Wy ulegliście grzybowemu szaleństwu?

Kurki z makaronem ryżowym

 

Nie raz wspominałam, że lubię makarony za prostotę i szybkość wykonania.
Nie inaczej było tym razem.
Składniki:
(dwie porcje)

 

  • makaron ryżowy
  • dwie garście świeżych kurek
  • mała cebula
  • oliwa do smażenia
  • tymianek
  • 200 ml śmietany lub śmietanki
  • sól i pieprz do smaku
Cebulę pokroiłam w kostkę i wrzuciłam na rozgrzaną oliwę. Gdy lekko się zeszkliła dodałam kurki, wcześniej lekko rozdrobnione, ale jeśli macie mniejsze grzyby to śmiało wrzućcie je w całości.
Dodałam sporo świeżego tymianku i posoliłam. Gdy kurki lekko zmieniły kolor, dodałam śmietanę.
Możecie dodać jej mniej jeśli wolicie mniej śmietanowy sos.
W zależności czy chcecie, żeby był lekko kwaskowy czy jednak bardziej słodki dodajcie śmietanę lub śmietankę.
Sos doprawiłam jeszcze solą i pieprzem i zostawiłam na małym ogniu, mieszając co chwilę, by się z redukowała.
W miedzy czasie przygotowałam makaron ryżowy wstążki, zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Nałożyłam makaron na talerze i polałam gotowym sosem kurkowym.

 

Makaron z kurkami
Pyszny jesienny obiad znikł raz dwa 😉
Smacznego!

Lemon chicken – kurczak w marynacie cytrynowej

Nowy rok powoli się rozpędza.
Czas wziąć się wreszcie za gotowanie, a nie snuć opowieści o tym co było 🙂
Jako pierwsze danie w tym roku postanowiłam przygotować klasyk.
Kurczak w marynacie cytrynowej

Klasyk pewnej warszawskiej restauracji.
Jeśli akurat się do niej nie wybieracie to możecie takiego pysznego kurczaka przygotować w domu.

Rzadko jadam kurczaka. Czasem skuszę się na skrzydełka na ostro.
Zwykle jednak zamieniam kurczaka na indyka.
Do tego dania warto kupić całego kurczaka.
Najlepiej takiego prosto od gospodyni, który biegał po podwórku.
Lemon Chicken

Lemon Chicken z pieczonymi batatami

Cytrynowego kurczaka podałam z frytkami z batatów.
Bardzo smaczny zestaw.
Składniki:
(2-4 porcji –> 2 połówki lub 4 ćwiartki)
Kurczak cytrynowy:
  • cały kurczak zagrodowy
  • sok z 1,5 – 2 cytryn
  • skórka otarta z 1 cytryny
  • 4 ząbki czosnku
  • 3 łyżki musztardy
  • olej
  • sól
  • ewentualnie kurkuma dla koloru
Bataty pieczone:
  • bataty
  • 8 ząbków czosnku w łupinie
  • świeży rozmaryn
  • sól morska, pieprz

Kurczak cytrynowy:
Kurczaka luzujemy z kości, tak jak w tym filmie.
Podzieliłam go na pół wzdłuż linii grzbietu.
Kości i skrzydła możemy zamrozić i kiedy indziej ugotować pyszny rosół.
Marynata:

Do naczynia nałożyłam musztardę i wlałam sok z cytryny. Dodałam czosnek i sól.
Włożyłam blender i na początek trzymając go przy dnie włączyłam,
by połączyć składniki.
Następnie zaczęłam powoli dolewać olej, cały czas miksując,
aż powstała kremowa masa.
.
Powinien mieć konsystencję majonezu.
Na koniec dodaję otartą skórkę z 1 cytryny i mieszam.
Gotową marynatą wysmarowałam kurczaka.
Bardzo dokładnie, zwracając szczególną uwagę na miejsce przy kości.
Jeśli zamarynujemy kurczaka dokładnie to będzie mógł dość długo poleżeć
w marynacie i na pewno się nie zepsuje.
Zostawiłam kurczaka w marynacie na co najmniej dobę.
Gdy przyszedł czas pieczenia, wstawiłam go do piekarnika na 160 do 180 stopni.
Większość czasu piekłam go przy funkcji „grill”.
Bataty:

Słodkie ziemniaki obrałam ze skóry i pokroiłam w grube słupki.

słodki ziemniak

Skropiłam olejem.
Posoliłam, popieprzyłam. dodałam wyciśnięte 2 ząbki czosnku
i posiekany świeży rozmaryn.
Zostawiłam na przynajmniej 30 minut by się lekko zamarynowały.
Następnie piekłam do pożądanej miękkości
w towarzystwie lekko rozgniecionych ząbków czosnku w łupinie.
Gotowego kurczaka cytrynowego z pieczonymi batatami
udekorowałam rozmarynem i cząstką cytryny.
Nic więcej nie potrzeba do szczęścia.
pieczone bataty

Lemon chicken to ulubione danie Ryszarda Majewskiego,
który przez wiele lat był Szefem Kuchni wspomnianej restauracji.

Teraz tego pysznego kurczaka możecie też spróbować na Czapelskiej 23
w Bistro Akademii Smaków Ryszarda Majewskiego.

Polecam Wam tam zajrzeć na to i inne pyszne dania.

Ja dzisiaj jadłam pyszne taco 😉

Papryka faszerowana mięsem

Dość długo miałam ochotę na zrobienie faszerowanej papryki, ale nie mogłam się za nią zabrać. 
Dopiero gdy Pan Robert z Ekozieleniaka obdarował mnie „toną” papryki, zmobilizowałam się i zrobiłam faszerowaną paprykę.

papryka z ryżem i mięsem

Zastanawiałam się jeszcze czym ją nafaszerować, ale poszłam w klasykę i wybrałam mięso mielone i ryż.

Dorobiłam sos pomidorowy, oczywiście, że świeżych pomidorów,  i pyszny obiad był gotowy.
Pan B. twierdzi, że nie lubi papryki, ale obiad bardzo mu smakował i nawet poprosił o dokładkę 🙂
Papryka faszerowana
Składniki:
  • 4 dorodne papryki
  • 400 gram mięsa wieprzowego mielonego
  • ok.100 gram ryżu /nieugotowanego/
  • 2 średnie cebule
  • 1/2 pęczka tymianku
  • 4 ząbki czosnku
  • sól i pieprz do smaku
  • oliwa lub olej do smażenia i natłuszczenia papryki
Ryż ugotowałam na sypko.
Cebulę pokroiłam w kostkę i zeszkliłam na patelni. Dodałam do niej wyciśnięty czosnek i część listków tymianku.
Dorzuciłam mielone mięso. Posoliłam i smażyłam mieszając, aż było ścięte.
W misce wymieszałam usmażone mielone mięso z ryżem.
Doprawiłam do smaku i dodałam kolejną partię listków tymianku.
Oczyszczone papryki nasmarowałam oliwą i wstawiłam do rozgrzanego piekarnika, by odrobinę zmiękły. Można je też wcześniej obgotować. Chodzi o to by nie były twarde.
Dzięki temu pieczenie naszej papryki będzie miało na celu głównie doprowadzenie jej do pożądanej temperatury.
Sos pomidorowy
Składniki:
  • duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 5 niedużych pomidorów
  • 1/2 pęczka tymianku
  • sól i pieprz do smaku
Cebulę pokrojoną w piórka podsmażyłam na patelni. Dodałam pokrojone w kostkę pomidory. I smażyłam, aż się rozpadły.
Doprawiłam czosnkiem, tymiankiem i solą.
Zmiksowałam sos i dodałam pieprz oraz całe listki tymianku.
Gotowym sosem polewałam faszerowaną paprykę na talerzu.

Makaron z dynią i wędzonym indykiem

Dzisiaj u mnie trochę deszczowo, ale trzeba przyznać, że tegoroczna jesień nas rozpieszcza.
Piękne słońce, kolory i zapachy.
Na straganach piętrzą się wspaniałe owoce i warzywa, którym trudno się oprzeć.
Ja upatrzyłam sobie pękatą dynię i ugotowałam z niej obiad.

Często przygotowuję zupę krem z dyni, ale tym razem zainspirowałam się daniem, które podpatrzyłam u Karola Okrasy.


Makaron z dynią i wędzonym kurczakiem

Składniki:
na 5-6 osób

  • 1 kg dyni
  • 20 dkg indyka wędzonego
  • 2 średnie cebule
  • 3 spore ząbki czosnku
  • 250 ml śmietanki 18%
  • mały słoik suszonych pomidorów w oleju
  • paczka makaronu penne lub innego
  • sól, chilli, pieprz świeżo mielony
Dynię kroję na części i oczyszczam z pestek. Nie obierając ze skóry, nacinam miąższ, skrapiam oliwą i wkładam do piekarniki. Piekę do momentu gdy dynia będzie miękka.
W garnku podsmażam cebulę, wyciskam czosnek. Gdy się zeszklą dolewam śmietankę. Dodaję upieczoną, zdjętą ze skóry, dynię. Gotuję na wolnym ogniu, mieszając, by dynia rozpuściła się w sosie.
Doprawiam chilli, solą i pieprzem.
Dorzucam ugotowany al dente makaron i pokrojone w kostkę pomidory suszone.
Mieszam dokładnie. Gdy wszystko jest połączone i odpowiednio ciepłe wykładam na talerze. Dekoruję kawałkami pomidorów.
Pyszne jesienne danie gotowe.
Smacznego!

Placki z cukinii

Placki z cukinii

Staram się mieć zawsze kilka sfotografowanych dań w zapasie. Żeby w każdej chwili można było do nich sięgnąć
i czymś się z Wami podzielić.
Zwłaszcza w sytuacji gdy wyjeżdżam i nie mam czasu przygotować czegoś od ręki.
Cały zeszły tydzień byłam w rozjazdach. Najpierw na Mazurach, a potem w moich ukochanych Bieszczadach.
Jednak za każdym razem jest mi trudno zdecydować się,  który akurat przepis opublikować. I tak od zeszłego piątku rozmyślałam co by tu wybrać.
Ile mi to czasu zajęło.
Chyba jednak trzeba zacząć planować wcześniej i zapisywać w kalendarzu 😉
Swoją drogą pewna blogerka (oczywiście trafiłam do niej dzięki Uli) zainspirowała mnie do stworzenia własnego organizery pracy. Jestem tradycjonalistką i bardzo lubię notować w różnego rodzaju notesach,  choć ostatnio przymierzam się również do korzystania z pewnego programu.
Jeśli uda mi się stworzyć taki organizer, na pewno się nim z Wami podzielę 🙂

Wracając do sedna sprawy. 
Zdecydowałam się na przygotowanie pysznych placuszków z cukinii.

Są zdrowe i bardzo smaczne.
Bardzo lubię cukinię.
 Często podjadam ją na surowo,  a także przygotowuję z niej pasztet.  Świetnie też smakują faszerowane kwiaty cukinii.

Placki z cukinii

Składniki: 
na 20 placuszków*
  • 5 niedużych cukinii
  • 2/3 szklanki siemienia lnianego, świeżo mielonego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 jaka
  • Szklanka świeżych listków kolendry 
  • Sól i pieprz do smaku

Cukinię ścieram na grubych oczkach tarki, solę odrobinę i zostawiam na durszlaku na 30 minut.
Po tym czasie odciskam sok, który cukinia puściła. 
Przekładamy do miski, wciskamy czosnek, dodaję siemię, jajka, lekko posiekaną kolendrę. Doprawiam solą i pieprzem. Dokładnie mieszam.

Na rozgrzaną patelnię nakładam łyżką nieduże placuszki. Smażę z obu stron, aż się ładnie zrumienią.
Do placków często przygotowuję zwykły sos jogurtów
Do dobrego jogurtu wciskam czosnek, doprawiam solą i pieprzem,  wkrajam trochę świeżych ziół,  np. kolendry.

Pyszne placki z cukinii z jogurtowym sosem – niebo w gębie.

*zwykle większość dań przygotowuję „na oko” jeśli chodzi o składniki. 
Odkąd prowadzę bloga zaczęłam zwracać uwagę na ilości by móc je podać Wam.
Zwykle też gotuję dla siebie i nie zwracam uwagi ile dokładnie porcji mi wyszło. Gdy coś ugotuje to mam na dwa do trzech posiłków.
Postanowiłam i na to zwracać uwagę,  bo domyślam się, że dla większości z Was jest to cenna informacja. 
Warto wiedzieć ile członków rodziny załapie się na przygotowany obiad 😉

Trzymajcie za mnie kciuki 🙂

Risotto ze szparagami i kolendrą

Risotto ze szparagami i kolendrą

W weekend 6-8 czerwca byłam we Wrocławiu. Głównym powodem odwiedzenia tego pięknego miasta był odbywający się tam festiwal „Europa na Widelcu”.
zielone szparagi

O tym dlaczego zakochałam się we Wrocławiu jeszcze Wam napiszę.

Zainspirowana szparagowo-truskawkowym szaleństwem, podczas festiwalu, postanowiłam przygotować obiad wykorzystując szparagi.
Bardzo lubię ten moment gdy szukam pomysłu na obiad, o ile nie jestem bardzo głodna 😉

Najpierw wypatrzyłam śliczne szparagi na jednym z festiwalowych straganów i zaczęłam szukać w głowie co by mi do nich pasowało.

Pierwszy przyszedł pomysł na makaron, a ponieważ obecnie nie jadam makaronów pszennych postanowiłam zastąpić go makaronem ryżowym. A jak wkradło się trochę Azji to i kolendra byłaby na miejscu.
Założyłam, że w sklepie pod domem dostanę wszystkie składniki. Niestety makaron ryżowy to nie chleb powszedni.
Na półce znalazłam jednak ryż jaśminowy więc wrzuciłam go do koszyka.
Przypomniałam sobie jak robiłam pęczotto z grzybami i dokupiłam kwaśną śmietanę oraz masło.
Przystąpiłam do tworzenia:
risotto ze szparagami i kolendrą

Risotto ze szparagami i kolendrą

Składniki:
  • Pęczek zielonych szparagów
  • 2 nieduże cebule
  • 2 ząbki czosnku
  • 200 gram ryżu arborio lub jaśminowego
  • Garść liści kolendry
  • Sól i pieprz do smaku
  • ¼ masła
  • 2 łyżki kwaśnej śmietany
  • Olej do smażenia
Zielone szparagi oczyściłam ze stwardniałych końcówek, a końcówki wykorzystałam do ugotowania wywaru.
Szparagi pokroiłam na kawałki wielkości ok. 1 cm i rozdzieliłam na dwie części: szparagi grubsze i cieńsze.  
Pokrojoną w kosteczkę cebulę i rozgnieciony czosnek wrzuciłam na rozgrzany olej. Gdy się odrobinę zeszkliły dodałam grubsze kawałki szparagów. Podsmażyłam.
Wrzuciłam ryż, zamieszałam by cały pokrył się tłuszczem i podlałam wywarem.
Posoliłam. Gotowałam często mieszając i uzupełniając płyn w razie potrzeby.
 W połowie gotowania dodałam drobniejsze szparagi i trochę posiekanej kolendry.
Gdy ryż zrobił się miękki zdjęłam garnek z ognia. Doprawiłam solą i świeżo mielonym pieprzem. Dodałam masło, śmietanę i kolendrę.
Dokładnie wymieszałam i pyszne risotto ze szparagami i kolendrą było gotowe!
zielone szparagi z ryżem
Myślę, że to świetny pomysł na obiad!
Mięsożercy mogą natomiast wykorzystać risotto jako dodatek do ich ulubionego kawałka mięsa.
Którą wersję wybierzecie?

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami
Kto czyta mojego bloga ten dobrze wie, że uwielbiam makarony.

Przyznam Wam się jednak, że bardzo poważnie rozważam przejście na dietę bezpszenną.
Oczywiście rozważania te są poparte zachwalanymi efektami zdrowotnymi i sądzę, że warto spróbować.

No i tu pojawia się problem: co z moimi ukochanymi pastami?

Podobno są makarony kukurydziane, które nieźle się sprawdzają.

Wiecie coś na ich temat?
No i co sądzicie o takiej diecie?

Mnie do niej pchnęły wieczne problemy dermatologiczne.
Zanim jednak przejdę na dietę bezpszenną, pszenne makarony mają ostatnią szansę pokazać się w mojej kuchni.
Dziś zaprezentuję Wam makaron z indykiem i suszonymi pomidorami w kremowym sosie.

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami

Składniki:
  • 50 gr piersi indyka
  • garść suszonych pomidorów
  • pół cebuli
  • ok 100-150 ml śmietanki 18%
  • 1 duży ząbek czosnku
  • sól i świeży pieprz
  • natka pietruszki
  • łyżka oleju
  • 3 gniazda makaronu tagliatelle
Pierś indyka kroję na paski, solę i smażę. Usmażone kroję w drobną kostkę.
Cebulę skrojoną w kosteczkę podsmażam na rozgrzanym oleju i dodaję pokrojone w paski pomidory.
Chwilę podsmażam, a następnie zalewam wszystko śmietanką.

Solę i dodaję rozgnieciony czosnek.

Dodaję indyka i wszystko duszę na małym ogniu, by sos zgęstniał.

Gotowy sos doprawiam świeżo mielonym pieprzem.

Dodaję ugotowany makaron i wykładam na talerz.

Makaron na talerzu posypuję posiekaną natką.
Smacznego!

Makaron z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Dziś ostatni dzień starego roku. Przyznam się Wam, że pierwszy raz od kilku lat nie myślałam:
„Niech ten rok się już skończy”.

Był całkiem udany, a następny będzie jeszcze lepszy. Nie udało się zrealizować kilku planów, przechodzą na rok kolejny, ale wiele się udało i wydarzyło się wiele wspaniałych rzeczy.

Powiem Wam szczerze, że ten roku był całkiem udany również dzięki Wam, za co gorąco dziękuję!!!
cukinia i pomidorki koktajlowe

W Nowym Wspaniałym Roku życzę Wam realizacji wszystkich planów, chęci i pomysłów, cudownych ludzi, którzy będą Was inspirować i wspierać i oczywiście samych sukcesów, również tych kulinarnych!

Sobie życzę tego samego plus by ten rok był u mnie rokiem podróży, bo już dłużej nie można zwlekać 😉

By tradycji stało się zadość, moja propozycja na obiad przed wyjściem na dzisiejszą udaną imprezę.

Rok temu zaproponowałam makaron z łososiem, w tym proponuję z cukinią i pomidorkami koktajlowymi.

Makaron z cukinią

Makaron z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Składniki:
  • 1/2 cukinii
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 1/2 cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • odrobina natki pietruszki
  • 200 ml śmietanki 18%
  • sól i pieprz do smaku
  • łyżka oleju
  • makaron penne
Cebulę kroję w piórka i wrzucam na rozgrzany olej.
Cukinię kroję w słupki i dodaję do cebuli, solę i duszę pod przykryciem.
Gdy zmięknie, dodaję czosnek, a po chwili pomidorki pokrojone na połówki i zalewam wszystko śmietanką.
pomidory koktajlowe

Duszę powoli, by śmietanka zgęstniała.
Doprawiam solą i świeżo młotkowanym pieprzem.

Dorzucam, ugotowany w między czasie, makaron i natkę.

Mieszam wszystko dokładnie i wykładam na talerz.
Ozdabiam odrobiną natki i pomidorkiem.
Makaron z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Mam nadzieję, że ten makaron da Wam siły do szampańskiej zabawy!!!

Do Siego Roku!!!

Pierogi z soczewicą i Couchsurfing


Nie było mnie dłuższą chwilę, bo przeżywałam swoją pierwszą przygodę z Couchsurfingiem.


W końcu się zmobilizowałam i poszłam na spotkanie serferów w moim mieście.
Poznałam na nim kilka fajnych osób i na pewno pojawię się na następnym spotkaniu.

Poznałam też Federico.
Ciekawe czy poprzedni post miał jakiś magiczny związek z jego pojawieniem się.

 Federico odwiedził Warszawę po drodze z Rzymu do Moskwy (czyżby mała aklimatyzacja do moskiewskiej zimy?).

Wiem już, że Stare Powązki są piękniejsze od każdego rzymskiego cmentarza.
Spędziłam kilka na prawdę fajnych dni!

Couchsurfing to forma podróżowania. Można zwiedzać świat i poznawać ludzi nocując na ich kanapach (stąd oczywiście nazwa) lub przyjmując ich u siebie.
Można tez zaoferować kawę i spacer po mieście jeśli nie mamy możliwości przenocowania kogoś.

Jest to też fantastyczny sposób na poprawę znajomości obcych języków.

Wszyscy podróżnicy zarejestrowani są na stronie internetowej Couchsurfing!!
Couchsurfing to również styl życia i bycia, który mi bardzo odpowiada.

Co wspólnego ma Couchsurfing z pierogami?

Federico bardzo lubi pierogi więc w ciągu tych kilku dni jedliśmy je parę razy.

Wiadomo, że nawet najlepsze pierogi w restauracji nie są tak dobre jak te zrobione własnoręcznie. Postanowiłam więc przygotować domowe pierogi 😀

Bardzo lubię soczewicę więc przygotowałam z niej farsz do pierogów.

Składniki:
Farsz
  • 150 gr soczewicy zielonej
  • 2 cebule
  • pieprz, sól, chili do smaku
Ciasto
  • 300 gr mąki
  • letnia woda
Soczewicę ugotowałam do miękkości w dwa razy większej ilości wody niż objętość soczewicy.

Cebulę pokroiłam w drobną kostkę i podsmażyłam. Dodałam soczewicę, doprawiłam solą, chili i pieprzem. Smażyłam na wolnym ogniu ok. 10 minut, aż soczewica lekko się rozpadła.

Do mąki dodałam trochę wody i zaczęłam zagniatać, dolewając więcej wody w razie potrzeby.
Letnia woda spowodowała, że gluten zaczął wiązać ciasto.

Kawałki wyrobionego ciasta rozwałkowywałam na cienkie placki (żeby było widać stolnice) podsypując mąką.

Następnie cięłam je na „kwadraty”, na których układałam farsz.
Posklejane pierogi układałam pod ściereczką, żeby nie wyschły zanim wrzuciłam je do wody.

Gotowe pierogi polałam zrumienionym masłem i podałam z czerwonym barszczem.


Jaki lubicie farsz w pierogach i czy podoba Wam się taki sposób podróżowania?

Makaron z łososiem

Uwielbiam pasty. Zwykle łatwe i proste w przygotowaniu.
Idealne gdy brakuje pomysłu na obiad.
Makaron  z jakimś dodatkiem znalezionym w lodówce rozwiąże problem.

Dziś przygotowałam makaron z łososiem i brokułami. Jeśli macie pod domem jakiś sklep to może uda się przygotować taki makaron przed wyjściem na dzisiejszą zabawę.


Składniki:
(3-4 osoby)
  • 300 g surowego łososia
  • jeden nieduży brokuł
  • pęczek koperku
  • 400 ml słodkiej śmietanki do sosów
  • ok 40 dkg sera pleśniowego
  • imbir- świeży i mielony dla koloru
  • sól do smaku, ewentualnie pieprz
  • 200 g makaronu penne, ja używam makaronów z maki razowej

Brokuły gotuję zwykle na parze, oczywiście klasycznie tez można.

Trzeba uważać by zbytnio się nie rozgotowały, muszą być dość jędrne, żeby nie rozpadły się w daniu.


Makaron gotuję al dente.

Rozpuszczam na patelni masło dodaję starty imbir i wrzucam pokrojonego w kosteczkę łososia.
Solę odrobinę. Należy pamiętać, że ser mocno osoli nam danie.

Gdy łosoś się zetnie zalewam go śmietanką, dodaję mielony imbir, wrzucam część koperku i czekam, aż śmietanka się zredukuje.

Następnie wrzucam rozkruszony ser i dość drobne różyczki brokułów.

Mieszam, przyprawiam solą i pieprzem.
Wrzucam makaron i resztę koperku. Mieszam do momentu gdy sos pokryje makaron.
Nakładam na talerz i zjadam ze smakiem.

I jeszcze życzenia noworoczne!
W nadchodzącym Nowy 2013 Roku życzę Wam dużo radości, sukcesów, satysfakcji z tego co robicie, fantastyczny i inspirujących ludzi dookoła Was i oczywiście duuużżoo miłości!!!
fot. Jacek Wójcikowski dla Honey Restauracja i Bar
więcej zdjęć Jacka znajdziecie tu!

A dziś wieczorem przepysznego szampana!!!