Bigos po mazursku

Dwa tygodnie temu, jak przed rokiem, w moim rodzinnym domu odbyły się zawody konne w skokach przez przeszkody. Pogoda nam nie dopisała, ale zawody się udały, a atmosfera była super.

Jeśli macie ochotę obejrzeć kilka zdjęć to zapraszam TUTAJ.
Oprócz kibicowania jeźdźcom można było również napić się ciepłej herbaty lub zimnego piwa ;),
a także zjeść coś dobrego.
Karkówkę lub kiełbasę z grilla, chleb z domowej roboty smalcem i małosolnym ogórkiem oraz bigos.

Smalec, ogórki, bigos oraz marynatę do karkówki robiłam ja we własnej osobie.
Czy były dobrej musicie spytać tam obecnych 😀
Ze smalcu byłam bardzo zadowolona. Zniknął w takim tempie, że nie zdążyłam zrobić zdjęć :/
Ale powtórzę go niedługo i wtedy podzielę się z Wami przepisem.
Gdy gotowałam bigos to byłam przerażona, że mi nie wyjdzie, bo gotowanie dla kilkudziesięciu  osób to nie gotowanie dla 4. Na szczęście udało się powtórzyć sukces z zeszłorocznego Hubertusa.

Poza tym gotowanie bigosu przy temperaturze ponad 30 stopni Celcjusza było dziwne, ale w dniu zawodów okazał się najlepszym daniem na rozgrzewkę.
Podam Wam przepis w ilościach, które ja użyłam, a Wy zmniejszcie sobie je odpowiednio 😉
Składniki:
  • 3 nie za duże główki młodej kapusty lub 2 duże
  • 6 kg dobrej kiszonej kapusty
  • 2 kg cebuli
  • 2 kg pachwiny
  • 2 kg łopatki
  • suszone grzyby /najlepiej borowiki
  • 1,5 paczki ziela angielskiego
  • 2 paczki liści laurowych
  • 1 opakowanie pieprzu czarnego ziarnistego
  • sól

Jeśli chcemy, żeby nasz bigos był naprawdę dobry musimy gotować go co najmniej dwa dni.

Jednego dnia w gotujemy kapusty. W jednym garnku poszatkowaną młodą kapustę, w drugim kiszoną.
Do obu garnków dorzucamy ziele angielskie i liście laurowe i pieprz w ziarnach.
Świeżą kapustę w trakcie gotowania dosalamy.
Gotujemy na „wolnym” ogniu do miękkości.

Mam to szczęście, że w moim rodzinnym domu jest kuchnia kaflowa.
Kiedyś używana codziennie, dziś rozpala się w niej tylko przy specjalnych okazjach. Gotowanie świątecznych potraw lub bigosu np. na Hubertusa jest taką okazją 🙂

Drugiego dnia rano dusimy mięso. Robię to w szybkowarze. Przed duszeniem mięso lekko przyprawiam solą i pieprzem. Można też dodać innej przyprawy jeśli macie ochotę.
Na dużej patelni smażę pokrojoną w pióra cebulę, do czasu gdy zrobi się szklista.
Obie kapusty wrzucam do jednego dużego gara. Dorzucam cebulę, a następnie uduszone mięso z całym sosem.
Doprawiam do smaku solą, zielem i z młotkowanym pieprzem.
Duszę wszystko razem bardzo powoli od czasu do czasu mieszając.
Suszone grzyby gotuję w niedużej ilości wody, aż będę miękkie.
Następnie całość, razem z wodą, wlewam do bigosu.

Dalej duszę cały bigos.

Jeśli będziemy dusić odpowiednio długo nasz bigos  wyjdzie naprawdę smaczny.
Danie, które wymaga i uczy cierpliwości 😉

A Wy jak przygotowujecie bigos?
Zauważyłam, że na to danie jest prawie tyle przepisów co na szarlotkę lub jajecznicę 😉
Przepis dodaję do akcji: