Ukochane hobby

Skoro już wiecie jak wygląda miejsce mojej pracy blogowe
i poznaliście 10 moich sekretów
przyszedł czas na 3 dzień wyzwania u Uli.
Oczywiście z różnych powodów, m. in. degustacji win gruzińskich i wizyty Pana B. nie udało mi się napisać postu wczoraj, więc dzisiaj będą dwa. Taka jestem zorganizowana 🙂
Trzeciego dnia wyzwania zaprezentuję Wam: 
Ukochane Hobby.

W sumie to mam wiele hobby.
Zdjęcie, które prezentuje powyżej przedstawia kilka z nich.
Zupa na zdjęciu to meksykański krem kukurydziany.
Moje hobby na nim zawarte to:
Podróże
Fotografia
i przede wszystkim
Jedzenie.
Uwielbiam jeść, gotować, fotografować jedzenie, a także poprzez kuchnie poznawać inne narody i kultury.
Jedzenie to na pewno ukochane hobby, bo nie tylko prowadzę bloga o tej tematyce, ale i zawodowo jestem z nim związana.
Hobby mam wiele, choć nie zawsze mam dla nich czas.
Oprócz wyżej wymienionych na liście znajdują się również.
Chodzenie po górach /zwłaszcza Bieszczadach/
Jazda na rowerze /chyba się zaraz wybiorę/
Rowerem trekingowym, najlepiej po lesie:
Zdjęcie zrobione telefonem na przejażdżce moim Szafirkiem 😉
I po mieście:
Rysowanie, malowanie i tworzenie fajnych rzeczy
Choć ostatnio mam na to mało czasu, wyzwanie Uli mi jednak o tym przypomniało 😀
A Wy jakie macie hobby?

Krem kukurydziany z chilli


Nie wiem czy w Meksyku jadają taki krem, ale bardzo mi się z tym krajem kojarzy.
Dlatego postanowiłam przygotować go jako drugie danie do akcji Hola Mexico 4,
organizowanej przez Shinju.
Chwile temu ugotowałam Chilli con carne, którym ostatnio się zajadam.Polecam Wam także Quesadillę, jako alternatywę dla zwykłych kanapek.

Gdy pierwszy raz jadłam tą zupę to bardzo mi nie smakował, może kucharz ją źle przygotował.
Zwykle nie zrażam się i daję drugą szansę, więc gdy Ryszard ugotował krem kukurydziany w naszej Akademii, postanowiłam go spróbować jeszcze raz.
No i tym razem przepadłam. Zdolny kucharz zrobił fantastyczną zupę.
Ponieważ bardzo mi zasmakowała przygotowałam ją w domu.
Jest łatwa i szybka w przygotowaniu więc gorąco polecam ją wszystkim zabieganym.

Krem kukurydziany z chilli

Składniki:
  • 450 gram mrożonej kukurydzy
  • 1,5 cebuli
  • 3 ząbki czosnku
  • olej do smażenia
  • papryczka chilli (wielkość zależy od Waszej sympatii do kapsaicyny)
  • sól do smaku
  • mleko i woda, ilość zależna od tego jaką gęstość chcecie uzyskać
Do tej ilości kukurydzy dodałam ok 300 ml mleka. Wyszły mi trzy solidne porcje bardzo gęstej zupy.
Cebulę pokroiłam w grubą kostkę i wrzuciłam na rozgrzany olej.
Dodałam czosnek pokrojony tylko na pół. Dorzuciłam chilli pokrojone na kawałki (razem z pestkami).
Smażymy do momentu, aż cebula się zeszkli, uważając, żeby się nie przypaliła.
Dodajemy kukurydzę i podlewamy wodą, tak żeby kukurydza była zakryta.
Solimy delikatnie i gotujemy do miękkości.
Gdy kukurydza jest miękka, dodaję mleko. 
Zagotowuję, a następnie miksuję.
Zmiksowaną zupę doprawiam do smaku.
Krem kukurydziany można podać z pesto np. z suszonych pomidorów
albo po prostu, posypany kolendrą.

Fajnym pomysłem są też podsmażone plasterki chorizo.
Ta wersja u mnie wygrywa.

Jeśli będziecie mieli problem ze znalezieniem mrożonej kukurydzy to chętnie Wam podpowiem.
Pytanie przyślijcie na adres: figasmakiem@gmail.com

Chilli con carne

Chilli con carne

Skoro Shinju po raz kolejny zaprasza do akcji Hola Mexico 4, to muszę wziąć w niej udział. Uwielbiam kuchnię meksykańską i cały czas chcę ją poznawać.
W zeszłym roku udało mi się przygotować tylko jedno danie, Qesadillę z warzywami i kurczakiem.
Zobaczymy jak będzie w tym roku 😉
Zacznę od dania, które ostatnio mogę jeść co chwilę, Chilli con carne.

Chilli con carne czyli mięso z chili to danie popularne w kuchni meksykańskiej, a także teksańskiej.
Przyrządza się je zwykle z wołowiny, choć można spotkać również wersje z wieprzowiną i wegetariańską.
Dobrze jak mięso jest trochę tłuste.

Chilli con carne

Składniki:
  • 0,5 kg mięsa wołowego
  • 3 dobre pomidory lub pomidory w puszce
  • ok. 250 gram suchej czerwonej fasoli lub fasola w puszce
  • 1,5 cebuli
  • 2 ząbki czosnku
  • papryczka chilli świeża lub suszona (ja dodałam pokruszoną, suszoną papryczkę)
  • pieprz cayenne
  • pieprz czarny kruszony
  • kumin
  • olej
  • sól
Mięso kroję w drobną kostkę i podsmażam na dużym ogniu. Dodaję posiekaną cebulę i wyciśnięty czosnek. Smażę chwilę.
Jeśli używam suchej fasoli to dodaję ją w tym miejscu, żeby zdążyła zmięknąć. Należy ją też wcześniej moczyć przez ok. 12 godzin. Fasolę z puszki dodaję pod koniec gotowania, żeby się nie rozpadła.
Ja wykorzystałam fasolę w puszce, którą jakiś czas temu dostałam od Bonduelle, wraz z bardzo miłym listem.
Obrane i pokrojone w kostkę pomidory dodaję do mięsa.
Wszystko solę, dodaję chilli i dużo kuminu.
W razie potrzeby podlewam wodą, można też bulionem.

Danie jest gotowe gdy wszystkie składniki są miękkie.

Chilli con carne gotowe!

Podaję je z ryżem jaśminowym lub z mamałygą z kaszy kukurydzianej.
Smacznego!
Mam nadzieję, że w najbliższym czasie ugotuję coś równie meksykańskiego.

Gorąca czekolada

Zima przyszła. Spadł śnieg, mróz maluje wzory na szybach.
Tylko usiąść przed kominkiem z dobrą książką i nic więcej do szczęścia nie
potrzeba.

No czasem na łyżwy można pójść 😀

Jednak do książki coś by się dobrego i rozgrzewającego przydało.
Może gorąca czekolada.
Właściwie to może być nawet sama czekolada jeśli brakuje
nam kominka.
Na życzenie Joanny, której zimno i na pocieszenie dla Kingi gorąca czekolada we
własnej osobie.
Zrobiłam dzisiaj taką czekoladę, a żeby lepiej rozgrzewała dodałam do niej
chili.
Przepis jest oczywiście banalnie prosty.

Na dwie filiżanki użyłam tabliczkę gorzkiej czekolady o zawartości miazgi
kakaowej powyżej 70%
ok. 120 ml mleka i szczyptę suszonego chili.
Mleko zagotowałam z chili. Wrzuciłam połamaną czekoladę i
powoli mieszałam,
aż dobrze się rozpuściła.
Na koniec przelałam do filiżanek.
Czekolada wyszła gęsta, myślę, że można dodać więcej mleka jeśli ktoś ma
ochotę.
I tyle!
Można się rozkoszować smakiem, a jeśli ktoś lubi bardziej słodkie można
dodać cukru albo miodu. Myślę, że miód może dać ciekawy smak.

Jeśli zrobicie
czekoladę z miodem to napiszcie jak smakowała 😀

A oto i mniej ostra alternatywa:
Czekoladowe brownie!