Kurki z makaronem ryżowym

Na zakończenie sezonu grzybowego postanowiłam przygotować pyszny obiad, wykorzystując ostatnie kurki.
Kurki w śmietanie
Nie da się ukryć, że w tym roku to było szaleństwo grzybowe.
Każdy chwalił się swoimi zbiorami. Mój brat przynosił codziennie po kilka koszy borowików.
Bardzo żałuję, że tylko raz udało mi się wybrać do lasu, ale i tak w ostatecznym rozrachunku mam słój suszonych podgrzybków. Dzięki grzybowej pasji mojego teścia, na niejedno sierpniowe i wrześniowe śniadanie przygotowywałam jajecznice z kurkami.
Sama nie zbierałam, ale najadłam się i tak 😉
Czy Wy ulegliście grzybowemu szaleństwu?

Kurki z makaronem ryżowym

 

Nie raz wspominałam, że lubię makarony za prostotę i szybkość wykonania.
Nie inaczej było tym razem.
Składniki:
(dwie porcje)

 

  • makaron ryżowy
  • dwie garście świeżych kurek
  • mała cebula
  • oliwa do smażenia
  • tymianek
  • 200 ml śmietany lub śmietanki
  • sól i pieprz do smaku
Cebulę pokroiłam w kostkę i wrzuciłam na rozgrzaną oliwę. Gdy lekko się zeszkliła dodałam kurki, wcześniej lekko rozdrobnione, ale jeśli macie mniejsze grzyby to śmiało wrzućcie je w całości.
Dodałam sporo świeżego tymianku i posoliłam. Gdy kurki lekko zmieniły kolor, dodałam śmietanę.
Możecie dodać jej mniej jeśli wolicie mniej śmietanowy sos.
W zależności czy chcecie, żeby był lekko kwaskowy czy jednak bardziej słodki dodajcie śmietanę lub śmietankę.
Sos doprawiłam jeszcze solą i pieprzem i zostawiłam na małym ogniu, mieszając co chwilę, by się z redukowała.
W miedzy czasie przygotowałam makaron ryżowy wstążki, zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Nałożyłam makaron na talerze i polałam gotowym sosem kurkowym.

 

Makaron z kurkami
Pyszny jesienny obiad znikł raz dwa 😉
Smacznego!

Kasza krakowska ze świeżymi warzywami

To że kasze są zdrowe wiedzą chyba wszyscy,
ale większość z nas podaje je z ciężkimi, tłustymi sosami mięsnymi.
Lubię mięso, ale w mojej diecie pojawia się najwyżej raz do dwóch w tygodniu.

letnie danie

 Pyszną i zdrową kaszę można przyrządzić z warzywami. Będzie świetnym pomysłem na lekki, letni obiad.

Przygotowana przeze mnie kasza krakowska ze świeżymi warzywami jest moim rozwiązanie gdy nie mam dużo czasu na robienie obiadu lub gdy mam lenia.
Łatwo i przyjemnie, a na dodatek lekko i zdrowo. I to jak.

Kasza krakowska to łamane, nie palone ziarna gryki. 
kasza krakowska z warzywami
Jest produktem bezglutenowym, pełnym witamin i składników mineralnych.
Zawiera sporo witamin z grupy B m.in. B1 B2, kwas foliowy i PP; minerały: magnez, fosfor, potas, a także żelazomiedźcynk, wapń, mangan
czy krzem, który korzystnie wpływa na  paznokcie i włosy. 

Zawiera również rutynę, która wspomaga nasze naczynia krwionośne.
Kasza gryczana jest też świetnym źródłem białka.

kaszka krakowska
Kasza krakowska ze świeżymi warzywami
Składniki:

(na 1 porcję)

  • 1/2 szklanki kaszy krakowskiej
  • 1- 1 i 1/2  szklanki wody
  • Sól do smaku
  • 3 rzodkiewki
  • 1 ogórek
  • 3 pióra dymki i/lub kilka listków naszych ulubionych ziół
  • Ewentualnie olej np. lniany, z ostropestu czy inny

Kaszę wrzucam do zagotowanej wcześniej wody i  solę. Gotuję na wolnym ogniu, od czasu do czasu mieszając i w razie potrzeby dolewając gorącej wody.

Tym razem kasza jest dość gęsta, ale bardzo często dodaję więcej wody, żeby miała lekko lejącą się konsystencję.
Kasza gotuje się kilka minut. Po tym czasie zostawiam ją, żeby ostygła (zwłaszcza gdy chcę polać ją olejem, który nie powiniem być podgrzewany).

Rzodkiewkę i ogórki kroję w półplasterki. Dymkę kroję drobno.

Letnią kaszę mieszam z warzywami.
Posypuję listkami ziół i polewam zdrowym olejem. Mój ulubiony to lniany.
kasza krakowska


Szybki, zdrowe i do tego smaczne danie gotowe.
Według mnie świetne na letnie, upalne dni.

Macie swoje sposoby, na szybkie i lekkie dania?

Przepis dodaję do akcji:
Lekkie i szybkie dania na upalne dni

Naleśniki gryczane z porem i szynką

Uwielbiam śniadania.
W mojej pracy podają jedno takie, któremu nie jestem w stanie się oprzeć.

Są to gryczane naleśniki z porem i szynką, zapieczone z serem.

naleśniki bezglutenowe

Zjadam je zwykle na drugie śniadanie, gdy pracuję w weekend.
Idealnie dodają mi energii 😀
Podpatrzyłam przepis, a teraz pragnę podzielić się nim z Wami.

Nadchodzi weekend więc będziecie mieli okazję je przygotować.

Naleśniki gryczane z porem i szynką

Dodatkowym atutem tych naleśników jest to, że są bezglutenowe,
więc mogą je zjeść również chorzy na celiakię.

Składniki:
(dwie porcje-4 naleśniki)
Farsz:
  • 2 pory, bez ciemnozielonych części
  • 5 plasterków szynki
  • 200 ml śmietanki 12% (nie śmietany)
  • odrobina oleju
  • gałka muszkatołowa, sól, świeżo mielony pieprz
  • żółty ser na wierzch
Ciasto na naleśniki:
(na 10 naleśników)
  • 150 g. mąki gryczanej
  • 2 jajka
  • odrobina soli
  • woda lub mleko do pożądanej gęstości
Ciasto:
Najpierw przygotowuję ciasto na naleśniki.
Ze względu na to, że użyłam bezglutenowej mąki gryczanej, zmodyfikowałam klasyczny przepis na naleśniki dodając więcej jajek.
Jajka wybiłam do naczynia. Dodałam trochę wody i dosypywałam mąki,
mieszając by składniki połączyły się.
Potem dodawałam wody do czasu uzyskania pożądanej gęstości ciasta.
Natłuściłam patelnię.
Moja babcia trzyma w zamrażarce kawałek słoniny,
którym przed każdym wylaniem ciasta, smaruje patelnię.
Ja robię to inaczej. Listek ręcznika papierowego moczę olejem i smaruję patelnię,
by była natłuszczona, ale bez pływającego tłuszczu.
Wylewałam ciasto łyżką wazową i smażyłam z obu stron do lekkiego zrumienienia.
Naleśniki z mąki gryczanej są odrobinę twardsze od klasycznych pszennych,
za to mają niesamowity smak.



Farsz:
Pora przekroiłam na pół i posiekałam w półplasterki.
Wrzuciłam na rozgrzany olej i smażyłam, aż lekko zmiękł.
Dodałam szynkę pokrojoną w kostkę.

Podlałam śmietanką.

Doprawiłam do smaku solą, starłam gałkę muszkatołową i dosypałam świeżo mielonego pieprzu.

Dusiłam do czasu gdy śmietana zgęstniała, a por osiągnął pożądaną miękkość.

Nałożyłam farsz na naleśniki i zwinęłam w rulonik.

Dwa ruloniki położyłam obok siebie na pergaminie i posypałam serem.

Zapiekałam w temperaturze 150 stopni na funkcji grill.

Gdy się ugrzały, ser rozpuścił i lekko zrumienił zaserwowałam naleśniki Panu B. na śniadanie.

Też bardzo przypadły mu do gustu.


Macie na nie ochotę?

Suflet brokułowy

Właśnie minęły dwa lata odkąd jestem członkiem blogosfery i odkąd dzielę się z Wami przepisami.
Pierwszym daniem, które dla Was ugotowałam była zupa z dyni.
Nie będę ukrywać, że bardzo mi tu dobrze i zostanę jeszcze długo.

brokuły pieczone
Mam kilka pomysłów na rozwój tematyki bloga, ale jak to zwykle bywa na wszystko potrzeba czasu.

Liczę jednak, że już niedługo się uda coś zrobić w tym kierunku.
Trzymajcie kciuki.

Oczywiście urodziny trzeba uczcić jakimś jedzeniem więc upiekłam suflet brokułowy.

Przepis znalazłam w jednej z wielu książek zalegających na półkach w naszej restauracji.
Oczywiście nie byłabym sobą gdybym go trochę nie zmodyfikowała
i urodzinowa przekąska gotowa.

brokuły pieczone



Suflet brokułowy

Składniki:
(na 5 porcji)
  • 1 duży brokuł
  • 350 ml śmietany 10 lub 12%
  • 4 jajka (żółtka oddzielone od białek)
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • masło do wysmarowania foremek
Oprócz wyżej wymienionych w przepisie dodałam jeszcze:
  • gałkę muszkatołową
  • ser owczy, wędzony (oscypek)
  • kilka gałązek natki pietruszki
  • kilka gałązek koperku
Brokuła oczyściłam i ugotowałam.
Następnie zmiksowałam go ze śmietaną i żółtkami.

Dodałam drobno starty ser, sól, pieprz i gałkę muszkatołowy i posiekane pietruszkę i koperek.
Białka ubiłam na sztywną pianę.

Dodawałam zmiksowane brokuły porcjami, delikatnie łącząc je z białkiem.

Gotową masę przełożyłam do 5 foremek wysmarowanych masłem.
Piekłam przez ok 40 minut w temperaturze 220 stopni Celcjusza.

suflet brokułowy

Gotowy suflet można podać jako przystawkę lub dodatek do głównego dania.

Można też zabrać do pracy na drugie śniadanie.

W oryginalnym przepisie  podawany był z pastą z oliwek.

A ja jeszcze się zastanowię z czym go podać.

Papryka faszerowana mięsem

Dość długo miałam ochotę na zrobienie faszerowanej papryki, ale nie mogłam się za nią zabrać. 
Dopiero gdy Pan Robert z Ekozieleniaka obdarował mnie „toną” papryki, zmobilizowałam się i zrobiłam faszerowaną paprykę.

papryka z ryżem i mięsem

Zastanawiałam się jeszcze czym ją nafaszerować, ale poszłam w klasykę i wybrałam mięso mielone i ryż.

Dorobiłam sos pomidorowy, oczywiście, że świeżych pomidorów,  i pyszny obiad był gotowy.
Pan B. twierdzi, że nie lubi papryki, ale obiad bardzo mu smakował i nawet poprosił o dokładkę 🙂
Papryka faszerowana
Składniki:
  • 4 dorodne papryki
  • 400 gram mięsa wieprzowego mielonego
  • ok.100 gram ryżu /nieugotowanego/
  • 2 średnie cebule
  • 1/2 pęczka tymianku
  • 4 ząbki czosnku
  • sól i pieprz do smaku
  • oliwa lub olej do smażenia i natłuszczenia papryki
Ryż ugotowałam na sypko.
Cebulę pokroiłam w kostkę i zeszkliłam na patelni. Dodałam do niej wyciśnięty czosnek i część listków tymianku.
Dorzuciłam mielone mięso. Posoliłam i smażyłam mieszając, aż było ścięte.
W misce wymieszałam usmażone mielone mięso z ryżem.
Doprawiłam do smaku i dodałam kolejną partię listków tymianku.
Oczyszczone papryki nasmarowałam oliwą i wstawiłam do rozgrzanego piekarnika, by odrobinę zmiękły. Można je też wcześniej obgotować. Chodzi o to by nie były twarde.
Dzięki temu pieczenie naszej papryki będzie miało na celu głównie doprowadzenie jej do pożądanej temperatury.
Sos pomidorowy
Składniki:
  • duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • 5 niedużych pomidorów
  • 1/2 pęczka tymianku
  • sól i pieprz do smaku
Cebulę pokrojoną w piórka podsmażyłam na patelni. Dodałam pokrojone w kostkę pomidory. I smażyłam, aż się rozpadły.
Doprawiłam czosnkiem, tymiankiem i solą.
Zmiksowałam sos i dodałam pieprz oraz całe listki tymianku.
Gotowym sosem polewałam faszerowaną paprykę na talerzu.

Omlet gryczany

Czy zdarza Wam się wyrzucać jedzenie?
Jak często gotujecie np. makaron, kaszę czy ziemniaki, a potem okazuje się,  że to stanowczo za dużo?
Z ziemniaków,  wiadomo, można następnego dnia zrobić kopytka.
A co z taką kaszą gryczaną?
co z kaszy gryczanej

Oto mój pomysł co zrobić z kaszą gryczaną gdy ugotuje się jej za dużo.

Kasza gryczana jest zdrowa. Jest źródłem m. in. magnezu, którego zwykle nam brakuje.
Pomaga też oczyszczać organizm o czym wspominałam Wam w przepisie na kaszę gryczaną z warzywami.
Ponieważ lubię gdy mój dzień zaczyna się dobrze dlatego staram się codziennie zjeść solidne śniadanie. 
Dobre śniadanie da nam energię na cały dzień,  a gdy robi się chłodno na dworze jest to tym bardziej ważne. 
I właśnie takie sycące śniadanie przygotowuję, wykorzystując pozostałą z dnia poprzedniego kaszę gryczaną.
omlet z kaszą gryczaną

Omlet gryczany
Składniki:
(na 1 omlet)
  • Pół paczki ugotowanej kaszy gryczanej
  • Pół cebuli
  • Ząbek czosnku
  • 3 jajka
  • Sól i świeżo mielony pieprz
  • Oliwa i Masło do smażenia 
  • Odrobina sera, najlepiej twardego, do starcia na wierzch

Cebulę kroję w drobną kostkę i szklę na oliwie. Dodaję wyciśnięty czosnek.
W misce rozbełtuję jajka.
Do cebuli z czosnkiem dodaję kaszę.  Solę i pieprzę do smaku, pamiętając,
że dodam jeszcze jajka.
Mieszam wszystko dokładnie.
Kaszę z dodatkami wrzucam do miski z rozbełtanymi jajkami i mieszam.
Na patelni rozpuszczam masło i wylewam masę.
Smażę z dwóch stron, aż się zrumieni.
Po przywróceniu na drugą stronę dodaję jeszcze odrobinę masła,
a na wierzch ścieram ser.
Tym razem użyłam oscypka.

Gotowy omlet wykładam na talerz i dekoruję natką.

kasza gryczana

Smaczne i sycące śniadanie gotowe 🙂
No i nie musimy nic wyrzucać, gdy tyle dzieci nie ma co jeść.
Przy okazji zachęcam Was do codziennego klikania w brzuszek pajacyka na 

Sałatka z kalafiora

O swoje zdrowie warto dbać zawsze.
Gdy przychodzi jesień, a po niej zima jesteśmy narażeni na wiele bakterii
i wirusów.
Zdrowy i silny organizm poradzi sobie z nimi bez problemu.

Równowaga kwasowo-zasadowa naszego organizmu to ważny element
dbania o nasze zdrowie.
świeży kalafior
W przepisie na kaszę gryczaną z warzywami wspominałam Wam, że spożywamy bardzo duże ilości pokarmów kwasotwórczych i do czego może to prowadzić.

Obiecałam też opisać produkty zakwaszające i alkalizujące.


Do produktów zakwaszających należą mięso i jego przetwory, ryby,drób, jaja, również produkty zbożowe (choć w mniejszym stopniu).

Produktami alkalizującymi są owoce i warzywa oraz mleko. Np. ziemniaki, buraki, pomidory, z owoców np. wiśnie, jabłka.

Należy pamiętać, że kwaśny smak o niczym nie świadczy.
Taka cytryna jest owocem mocno alkalizującym, dlatego przed śniadaniem polecam Wam szklankę wody z sokiem z cytryny.

sałatka kalafiora

Korzystając z tego, że na straganach jeszcze pełno pysznych warzyw, przygotowałam sałatkę z kalafiora.

Jest prosta i pyszna. Jako przekąska albo dodatek do dań.

Sałatka z kalafiora

Składniki:
  • główka kalafiora
  • mała puszka kukurydzy
  • 1/3 pęczka natki
  • świeżo mielony pieprz i sól do smaku
  • majonez, jogurt lub po prostu oliwa
Opłukanego kalafiora skrajami drobno. Wrzucamy do miski. dodajemy kukurydzę, posiekaną natkę i doprawiamy solą i pieprzem.
Dodajemy majonez lub jogurt, ewentualnie skrapiamy oliwą. Ja lubię też olej lniany i chętnie zastąpię nim majonez.
kalafior świeży
Mieszamy dokładnie i pyszną sałatkę mamy gotową.
Osobiście lubię surowego kalafiora i zawsze podjem różyczkę zanim wrzucę go do gotowania, dlatego ta sałatka jest dla mnie stworzona 🙂
Smacznego!

Małe wspomnienie lata 😉

*informacje o równowadze kwasowo-zasadowej organizmu pochodzą z książki „Podstawy Nauki o Żywieniu Człowieka” napisanej pod redakcją prof. Wojciecha Roszkowskiego, Wydawnictwo SGGW

Omlet z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Jak wiadomo, żeby dobrze zacząć dzień należy zjeść dobre śniadanie 😉
U mnie to podstawa!

omlet z cukinią i pomidorkami
Weekend też chcę dobrze zacząć, więc na śniadanie proponuję omlet z cukinią
 i pomidorkami koktajlowymi.

Z tymi samymi dodatkami przygotowuję pyszny makaron,
który polecałam Wam kiedyś na obiad.
omlet z pomidorkami koktajlowymi
A czy wiecie, że synonimem słowa omlet jest słowo jajecznik?
Spotkaliście się z tym, żeby ktoś używał takiej nazwy?
Ja nigdy, ale jest zabawna 😉
Szkoda tak pięknego dnia na tyrady, więc do dzieła!

Omlet z cukinią i pomidorkami koktajlowymi

Składniki:
  • 1/3 średniej cukinii
  • garść pomidorków koktajlowych
  • 1/2 cebuli
  • ząbek czosnku
  • 3 jajka prosto ze wsi lub „1”
  • ser żółty /tym razem użyłam oscypka przywiezionego z Bieszczadów/
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku
  • łyżka oleju do smażenia warzyw
  • łyżka masła do smażenia omleta

Cebulę kroję w piórka i wrzucam na patelnię.
 Dodaję pokrojoną w półplasterki cukinię.
 Gdy jest już dość miękka dorzucam pokrojony w plasterki czosnek i pomidorki pokrojone w ćwiartki.
Solę i pieprzę 🙂
Gdy pomidorki odrobinkę ulegną wpływowi temperatury, cały farsz zdejmuję z patelni.

omlet na śniadanie

Jajka rozbełtuję, solę i dodaję odrobinę pieprzu.
Na patelni rozpuszczam masło i wylewam rozbełtane jajka.
Gdy odrobinę się zetną, dodaję farsz, równomiernie rozkładając go na warstwie jajek.
Przykrywam pokrywką i smażę na małym ogniu.
Chwilę przed zdjęciem z patelni, gdy jajka są prawie ścięte,posypuję omlet startym serem i pozwalam mu się rozpuścić.
Gotowy omlet zsuwam na talerz i ewentualnie dekoruję ćwiartkami pomidorków.
omlet z cukinią

Czy ta październikowa, słoneczna sobota mogła się smaczniej zacząć?
Teraz śmigam na rower.
Pełna energii, po takim śniadaniu, daleko zajadę 😉

Sałata rzymska z sosem Cezara

Sałata rzymska z sosem Cezara

Wiele razy wspominałam o mojej fascynacji Meksykiem, jego kulturą
i kuchnią.
Często przygotowuję meksykańskie dania, np. moją ulubioną quesadillę.
sałatka cesarska

Tym razem przygotowałam sałatę, która z
pozoru nie ma nic wspólnego z Meksykiem.


Nie ma? Ma!
Przenieśmy się do meksykańskiej Tijuany.
Jest rok 1924. Właściciel pewnej
restauracji,  Caesar
Cardini, przygotowuje dania dla swoich gości.

W restauracji jest duży ruch i w pewnym
momencie w kuchni kończą się prawie wszystkie produkty.
Caesar, włoski imigrant, by nie zawieść
swoich gości, wymyśla sałatę z wykorzystaniem składników, które mu zostały.
sałatka cesarza
Dzisiaj istnieje wiele wersji i sosu i samej
sałaty.
Podobno restaurator był przeciwny
dodawaniu do sałaty anchois, a specyficzny smak pochodził z
sosu Worcestershire.
Do sałaty obecnie dodawane są również różne
składniki, jak wołowina czy krewetki. Najpopularniejszy jest jednak grillowany kurczak.
Dodajecie do sałatki Cezara kurczaka czy
coś innego?
Ja lubię tę sałatę tylko z sosem. Posypuję
parmezanem i dodaje kilka pomidorków koktajlowych. Nie dodaję natomiast
grzanek, bo za nimi nie przepadam.
Sos Cezara
Składniki:
  • 70 ml oliwy
  • 1 jajko
  • 2 filety
    anchois
  • ząbek
    czosnku
  • garść
    tartego parmezanu
  • łyżeczka
    musztardy Dijon
  • odrobina
    soku z cytryny
  • świeżo
    mielony pieprz

Nie
dodałam sosu Worcestershire, ponieważ dodałam filety anchois

sos cesarski
Do naczynia wlałam oliwę, wybiłam jajko, dodałam
musztardę, rozdrobnione anchois. Wycisnęłam czosnek i odrobinę soku cytryny.
Do naczynia włożyłam blender i nie odrywając
końcówki od dna, rozpoczęłam kręcenie sosu. Po kilkunastu sekundach zaczęłam
delikatnie poruszać blenderem w górę i w dół.
Gdy sos był już ukręcony dodałam
parmezan i pieprz. Za pomocą blendera połączyłam je z sosem.
Pyszny sos, nie tylko do sałaty rzymskiej, gotowy!
Ostatnio dodałam też sos Cezara do kaszy krakowskiej, którą
jadam na śniadanie i świetnie do niej pasował 😀
sałata rzymska z sosem cesarskim
Sałata rzymska z sosem Cezara

Składniki:
  • Główka
    sałaty rzymskiej
  • sos Cezara
  • parmezan
  • pomidorki
    koktajlowe
  • 2 filety
    anchois
Opłukane i osuszone liście sałaty porwałam
na drobniejsze kawałki i wrzuciłam do dużej miski.
Polałam sosem i dokładnie
wymieszałam.
Dodałam część pomidorków pokrojonych na ćwiartki, wymieszałam z
sałatą i przełożyłam wszystko na miskę.
Posypałam sałatę parmezanem i ćwiartkami
pomidorów. Udekorowała filetami anchois.
sałata rzymska z sosem Cezara
Sałata z trudem dotrwała do zdjęć 😉
Świetny pomysł na samodzielne, lekkie
danie albo część obiadu.
Smakuje Wam?

Placki z cukinii

Placki z cukinii

Staram się mieć zawsze kilka sfotografowanych dań w zapasie. Żeby w każdej chwili można było do nich sięgnąć
i czymś się z Wami podzielić.
Zwłaszcza w sytuacji gdy wyjeżdżam i nie mam czasu przygotować czegoś od ręki.
Cały zeszły tydzień byłam w rozjazdach. Najpierw na Mazurach, a potem w moich ukochanych Bieszczadach.
Jednak za każdym razem jest mi trudno zdecydować się,  który akurat przepis opublikować. I tak od zeszłego piątku rozmyślałam co by tu wybrać.
Ile mi to czasu zajęło.
Chyba jednak trzeba zacząć planować wcześniej i zapisywać w kalendarzu 😉
Swoją drogą pewna blogerka (oczywiście trafiłam do niej dzięki Uli) zainspirowała mnie do stworzenia własnego organizery pracy. Jestem tradycjonalistką i bardzo lubię notować w różnego rodzaju notesach,  choć ostatnio przymierzam się również do korzystania z pewnego programu.
Jeśli uda mi się stworzyć taki organizer, na pewno się nim z Wami podzielę 🙂

Wracając do sedna sprawy. 
Zdecydowałam się na przygotowanie pysznych placuszków z cukinii.

Są zdrowe i bardzo smaczne.
Bardzo lubię cukinię.
 Często podjadam ją na surowo,  a także przygotowuję z niej pasztet.  Świetnie też smakują faszerowane kwiaty cukinii.

Placki z cukinii

Składniki: 
na 20 placuszków*
  • 5 niedużych cukinii
  • 2/3 szklanki siemienia lnianego, świeżo mielonego
  • 2 ząbki czosnku
  • 2 jaka
  • Szklanka świeżych listków kolendry 
  • Sól i pieprz do smaku

Cukinię ścieram na grubych oczkach tarki, solę odrobinę i zostawiam na durszlaku na 30 minut.
Po tym czasie odciskam sok, który cukinia puściła. 
Przekładamy do miski, wciskamy czosnek, dodaję siemię, jajka, lekko posiekaną kolendrę. Doprawiam solą i pieprzem. Dokładnie mieszam.

Na rozgrzaną patelnię nakładam łyżką nieduże placuszki. Smażę z obu stron, aż się ładnie zrumienią.
Do placków często przygotowuję zwykły sos jogurtów
Do dobrego jogurtu wciskam czosnek, doprawiam solą i pieprzem,  wkrajam trochę świeżych ziół,  np. kolendry.

Pyszne placki z cukinii z jogurtowym sosem – niebo w gębie.

*zwykle większość dań przygotowuję „na oko” jeśli chodzi o składniki. 
Odkąd prowadzę bloga zaczęłam zwracać uwagę na ilości by móc je podać Wam.
Zwykle też gotuję dla siebie i nie zwracam uwagi ile dokładnie porcji mi wyszło. Gdy coś ugotuje to mam na dwa do trzech posiłków.
Postanowiłam i na to zwracać uwagę,  bo domyślam się, że dla większości z Was jest to cenna informacja. 
Warto wiedzieć ile członków rodziny załapie się na przygotowany obiad 😉

Trzymajcie za mnie kciuki 🙂