Kurki z makaronem ryżowym

Na zakończenie sezonu grzybowego postanowiłam przygotować pyszny obiad, wykorzystując ostatnie kurki.
Kurki w śmietanie
Nie da się ukryć, że w tym roku to było szaleństwo grzybowe.
Każdy chwalił się swoimi zbiorami. Mój brat przynosił codziennie po kilka koszy borowików.
Bardzo żałuję, że tylko raz udało mi się wybrać do lasu, ale i tak w ostatecznym rozrachunku mam słój suszonych podgrzybków. Dzięki grzybowej pasji mojego teścia, na niejedno sierpniowe i wrześniowe śniadanie przygotowywałam jajecznice z kurkami.
Sama nie zbierałam, ale najadłam się i tak 😉
Czy Wy ulegliście grzybowemu szaleństwu?

Kurki z makaronem ryżowym

 

Nie raz wspominałam, że lubię makarony za prostotę i szybkość wykonania.
Nie inaczej było tym razem.
Składniki:
(dwie porcje)

 

  • makaron ryżowy
  • dwie garście świeżych kurek
  • mała cebula
  • oliwa do smażenia
  • tymianek
  • 200 ml śmietany lub śmietanki
  • sól i pieprz do smaku
Cebulę pokroiłam w kostkę i wrzuciłam na rozgrzaną oliwę. Gdy lekko się zeszkliła dodałam kurki, wcześniej lekko rozdrobnione, ale jeśli macie mniejsze grzyby to śmiało wrzućcie je w całości.
Dodałam sporo świeżego tymianku i posoliłam. Gdy kurki lekko zmieniły kolor, dodałam śmietanę.
Możecie dodać jej mniej jeśli wolicie mniej śmietanowy sos.
W zależności czy chcecie, żeby był lekko kwaskowy czy jednak bardziej słodki dodajcie śmietanę lub śmietankę.
Sos doprawiłam jeszcze solą i pieprzem i zostawiłam na małym ogniu, mieszając co chwilę, by się z redukowała.
W miedzy czasie przygotowałam makaron ryżowy wstążki, zgodnie z przepisem na opakowaniu.
Nałożyłam makaron na talerze i polałam gotowym sosem kurkowym.

 

Makaron z kurkami
Pyszny jesienny obiad znikł raz dwa 😉
Smacznego!

Faworki – najlepszy przepis

Tłusty czwartek to dla mnie przede wszystkim faworki.
Pączki też lubię. Najbardziej te z lukrem i koniecznie skórką pomarańczową.
Jednak faworki to mój faworyt i staram się je robić przynajmniej raz na dwa lata, a jak się uda to częściej 🙂
Tłusty czwartek fawory
Chcę się z Wami podzielić naszym rodzinnym przepisem na faworki.
Zaznaczę, że to najlepszy przepis 😉
 Według niego faworki robiły moja mama i babcia, a teraz robię je i ja.

Najważniejsze to dobrze wybić ciasto, wtedy faworki są kruche i delikatne. Wymaga to czasu, ale warto go poświecić.
Gdy byliśmy dziećmi i mama robiła faworki to wybijanie ciasta było dla mnie i brata świetną zabawą.

Pamiętam też taką rodzinną historię (tym razem ze strony taty) jak to babcia cały środowy wieczór smażyła faworki na Tłusty Czwartek. Poukładane na paterach faworki wstawiła na szafkę, by żaden łakomczuch się do nich nie dobrał. Rano okazało się, że prawie wszystkie faworki zniknęły, bo mój stryjek był na tyle duży, że dostał się do nich bez problemu. To musiał być tragiczny Tłusty Czwartek. Dal mnie by był 😉
faworki najlepszy przepis
Czas na przepis… a nawet dwa:
 Gdy robię faworki to zostaje mi białko z 7 jajek, ubijam je z cukrem na sztywną pianę. Masę wykładam łyżką na wyłożoną pergaminem blachę i suszę, w piekarniku, w bardzo niskiej temperaturze. Dzięki temu gdy znikną już faworki na pocieszenie są jeszcze bezy 😀

Faworki – najlepszy przepis

Składniki:

  • 0,5 kg mąki
  • 7 żółtek
  • kieliszek spirytusu (ewentualnie wódki)
  • śmietana 18% do odpowiedniej gęstości (ok. 200g)
  • smalec do smażenia min. 3 kostki
  • kilka kawałków surowego ziemniaka ( do smażenia)
„Ciasto zarobić na gęstość jak na makaron. Dobrze wybić wałkiem, aż będzie jak atłas gładkie. Wałkować bardzo cieniutko, aż będzie widać słoje na stolnicy.” 
Taka instrukcja znajduje się w zeszycie z przepisami mojej babci.

Ja rozumiem to tak:
Mąkę wysypuję na stolnicę lub blat, wlewam żółtka i zaczynam mieszać razem. Dodaję spirytus, który ma ograniczyć wchłanianie tłuszczu podczas smażenia.
Dodaję po trochu śmietany cały czas wyrabiając.
Gdy ciasto ma odpowiednią konsystencję i wszystko jest dobrze połączone przechodzę do wybijania ciasta, które jak wspomniałam jest sekretem najlepszych faworków.
Ciasto biję pałką do momentu, aż będą pojawiać się delikatne pęcherzyki powietrza, a ciasto faktycznie zacznie być w dotyku atłasowe.
Warto zatrudnić do tego jakiegoś mężczyznę lub wykorzystać dzieci, dla których może to być świetna zabawa.
najlepsze faworki chrust
Następnie odkrawam po kawałku ciasta i rozwałkowuję je bardzo cienko, „aż będzie widać słoje na stolnicy’ lub wzór na blacie.
Odpowiednio rozwałkowane ciasto tnę radełkiem na romby o długości ok 10 cm i szerokości ok 2,5 cm. Oczywiście zawsze trafi się jakiś mniejszy lub większy, bo akurat tak starczy ciasta.
Każdy romb nacinam przez środek. Przez nacięcie o długości ok. 3 cm przeciągam jeden z końców rombowego ciasta.
Gotowe do smażenia faworki układam na ściereczka i przykrywam kolejnymi, żeby za bardzo nie obsychały.
Na patelni lub w rondlu rozpuszczam smalec.
Wkładam do niego kawałek ziemniaka, który pokaże mi czy tłuszcz jest już odpowiednio rozgrzany.
Na rozgrzany smalec wkładam maksymalnie 2, 3 faworki i smażę chwilę na jednej stronie, po czym odwracam na drugą.
Faworki smażymy na delikatny, jasny kolor, jeśli zrobią się rumiane oznacza to, że są już spalone.
Dlatego wrzucam zawsze po 2 max 3, żeby móc nad nimi zapanować.
Do obracania faworków na patelni i ich wyciągania używam drewnianych pałeczek.
Wyciągnięte z patelni faworki układam na paterze lub talerzu, a jeśli jest taka potrzeba to można je wcześniej położyć na chwilę na ręczniku papierowym.
Warstwy faworków posypuję cukrem pudrem.
chrust czy faworki
Moje faworki (chyba nawet pierwsze, smażone z koleżanką Agatką) pochwalił zawodowy cukiernik 😉
Jeśli  jesteście ciekawi pączków z mięsem to zapraszam TU 😉

Makaron z cukinią i miętą

Lato się powoli kończy,
na pocieszenie zaczął się najwspanialszy okres roku, gdy wszystkie stragany
wypchane są cudownymi warzywami i owocami.
Kolorowo i smacznie.Moja przyszła teściowa ma wspaniałe siedlisko na Podlasiu gdzie uprawia warzywa na domowe potrzeby.
Od niej dostaliśmy przepyszną, ekologiczną żółtą cukinię.Dodałam tylko kilka składników i powstało pyszne danie:
makaron z cukinią i miętą. 

cukinia, mięta, pasta

 

Nie wiem gdzie, ale kiedyś spotkałam takie fajne połączenie cukinii z miętą i postanowiłam je wykorzystać.

Składniki:
(na dwie porcje)

  • 1/2 cukinii
  • 1/2 cebuli
  • ząbek czosnku
  • odrobina soku z cytryny
  • 3 gałązki mięty
  • sól i świeżo młotkowany pieprz do smaku
  • 200 g makaronu – ja wybrałam tagliatelle
  • łyżka oliwy

 

Na oliwie podsmażam pokrojoną w półplasterki cebulę, dodaję cukinię w półplasterkach. Solę i chwilę duszę pod przykryciem.
Wrzucam czosnek pokrojony w plasterki i dolewam soku z cytryny.
Dosalam do smaku, pieprzę i dodaję ugotowany makaron oraz listki mięty.
Wykładam na talerz i wcinam ze smakiem 😀
makaron z cukinią

 

Szybko i prosto, za to kocham makarony!

 

Cukrzyca typu II – choroba żywieniowozależna

Obecnie mamy prawie nie ograniczony dostęp do jedzenia.
Ogromny wybór produktów, na każdym etapie przetworzenia.
Od świeżych warzyw do gotowy dań, również z torebek.
Nadmierne spożywanie, ponad zapotrzebowanie energetyczne organizmu, w tym produktów tłustych, wysokoprzetworzonych, o wysokim indeksie glikemicznym oraz brak aktywności fizycznej prowadzą do wielu chorób.
Blue Ring cukrzyca
Niebieski pierścień- symbol cukrzycy.
Źródło: Wikipedia
Jedną z chorób, dla których nieodpowiednie żywienie jest
czynnikiem wywołującym, a odpowiednia dieta to obok ruchu podstawa leczenia
jest cukrzyca typy II.

Liczba chorych na cukrzyce rośnie z roku na rok, bardzo
gwałtownie.Szacuje się, że połowa cukrzyków nie wie o swojej chorobie.
90% chorych stanowią chorzy na cukrzycę typu II i aż u 25%
chorych diagnozuje się powikłania cukrzycy.
Cukrzyca i jej typy

Cukrzyca (diabetes mellitus) jest chorobą przewlekłą
spowodowaną zaburzeniami w wydzielaniu lub działaniu insuliny, a co za tym idzie zaburzeniami
gospodarki glukozą. Powoduje to wzrost glukozy we krwi (hiperglikemię) i jej
wydalanie z moczem. Nie leczona może prowadzić do wielu groźnych powikłań.

Cukrzyca typ I– cukrzyca insulinozależna. Jest chorobą autoimmunologiczną objawiającą
się brakiem insuliny z powodu uszkodzenia 
wysp Langerhansa w trzustce, które wytwarzają insulinę. Najczęściej
diagnozuje się ją u osób do 30 roku życia. Brak insuliny powoduje wzrost
poziomu glukozy w krwi, który w następstwie różnych procesów prowadzi do kwasicy
ketonowej i śpiączki ketonowej. Nieleczona prawie zawsze kończy się śmiercią.
Chorzy na cukrzycę typu I stanowią ok. 8% wszystkich chorych na cukrzycę.
Cukrzyca typ II  to
cukrzyca insulinoniezależna. Choroba
metaboliczna
charakteryzująca się wysokim poziomem glukozy we krwi i
opornością na insulinę. Stanowi ok. 90 % zachorowań na cukrzycę.
Cukrzyca ciążowa tak określa się każdy stan hiperglikemii
pojawiający się
u ciężarnych, zdrowych dotąd kobiet.  Jest niebezpieczna dla płodu.
U ponad 1/3
kobiet, u których wystąpiła cukrzyca ciążowa wciągu następnych 15 lat wykryto
cukrzycę typu II.
Cukrzyca ciążowa
stanowi ok. 2 % zachorowań na cukrzycę.
Cukrzyca typu MODY to grupa rzadkich, genetycznie
uwarunkowanych postaci cukrzycy, których przebieg kliniczny zbliżony jest do
cukrzycy typu II.
LADA– autoimmunologiczna postać cukrzycy, zbliżona do cukrzycy
typ I ujawniająca się u dorosłych.
Inne rodzaje cukrzycy:

-cukrzyca noworodkowa 
-choroby zewnątrzwydzielniczej części trzustki
-endokrynopatie
-cukrzyca wywołana przez leki lub inne substancje
chemiczne
-rzadkie postacie cukrzycy o podłożu immunologicznym
-cukrzyca wywołana przez zakażenia

Objawy cukrzycy


Poprawny poziom cukru na czczo u zdrowego człowieka powinien
mieścić się między 60-99 mg/dl krwi.
Wartości poniżej świadczą o hipoglikemii, a wartości powyżej
o stanie przedcukrzycowym (na czczo 100-125 mg/dl, a w drugie godzinie testu obciążenia
glukozą  140-199 mg/dl) lub cukrzycy (poziom glukozy na czczo dwukrotnie
przekracza 126 mg/dl, a zmierzony o dowolnej porze dnia przekracza 200 mg/dl).
W Polsce co roku z powodu ciężkich powikłań cukrzycy umiera
20 tyś. osób.
Objawami cukrzycy, nie tylko typu drugie są:

    -Zwiększone pragnienie
        -Zwiększone wydalanie moczu oraz obecność w nim
glukozy       
-Wilczy głód
    – Zmęczenie i senność, zwłaszcza po posiłku
    – Zaburzenia widzenia
Żródło: Wikipedia CC0
Nieleczona  cukrzyca prowadzi do poważnych powikłań. Są
nimi choroby serca, choroby nerek, uszkodzenia wzroku, udary mózgu, uszkodzenia
zakończeń nerwowych (neuropatie), stopa cukrzycowa(prowadząca nawet do
amputacji).


Przyczyny cukrzycy
typu II


Skłonność do cukrzycy jest dziedziczna, ale otyłość sprzyja
insulinooporności .
Otyłość  uznawana jest
 za główną przyczynę cukrzycy typu II.

Inne przyczyny to:

    -nieprawidłowa dieta, nieregularne posiłki, źle
zbilansowane, oparte na produktach wysokoprzetworzonych, o wysokim indeksie
glikemicznym
   -czynniki genetyczne, jak obecność chorych na
cukrzycę w bliskiej rodzinie
–   Wiek i płeć
– Brak snu wpływa na zmiany metabolizmu
·        – Niehigieniczny tryb życia
U dzieci i młodzieży  zwykle występuje cukrzyca typu I na tle
autoimmunologicznym, jednak coraz częściej spotyka się przypadki cukrzycy typu II(!)

Leczenie


Podstawą leczenia cukrzycy
insulinoniezależnej jest aktywność fizyczna
i odpowiednia dieta.
Utrata wagi zwykle zwiększa wrażliwość
na insulinę. Wysiłek fizyczny również zwiększa wrażliwość na insulinę, pomaga w utracie
wagi i wspomaga zapobieganie powikłaniom cukrzycy.
Odpowiednie żywienie i aktywność fizyczna
są również najlepszym sposobem zapobiegania 
temu schorzeniu.
Od kilku miesięcy obowiązuje nowa
piramida żywienia, której podstawę stanowi aktywność fizyczna. Piramida jest
wspaniałą pomocą w budowaniu naszych zdrowych nawyków, a także w tworzeniu diety
odpowiedniej dla chorych na cukrzyce.
źródło: http://www.izz.waw.pl/pl/zasady-prawidowego-ywienia
Dieta powinna być bogata w produkty zawierające błonnik, produkty o niskim indeksie glikemicznym, zawierające złożone
węglowodany, o zmniejszonej ilości tłuszczów nasyconych, ale bogate w tłuszcze
nienasycone. Taka dieta zmniejsza hiperglikemie poposiłkowe i zapobiega
powikłaniom cukrzycy.
Palenie papierosów i picie alkoholu zwiększają
prawdopodobieństwo rozwoju powikłań cukrzycy.
Im wcześnie wykryjemy chorobę tym lepiej
uda się ją nam leczyć i zapobiegać powikłaniom. Niestety lekarze, nie zlecają
niektórych badań bez wyraźnych powodów, choć często wynik tego badania okazuje
się wskazywać na chorobę.
Najlepszym badaniem wykrywającym
cukrzyce i stan przedcukrzycowy jest doustny test obciążenia glukozą, który każdy
z nas może wykonać odpłatnie.
Koszt jest niewielki. W pewnej znanej poradni
medycznej można wykonać to badanie za 16 zł, prawdopodobnie należy samemu kupić
glukozę, która kosztuje ok. 4 złotych.
Unikając nadwagi i otyłości
zabezpieczamy się przed powstaniem cukrzycy typu II.
Dlatego należy zwiększać świadomość
tej choroby, przyczyn jej powstawania, sposobów zapobiegania oraz zagrożeń.
Wiele instytucji jak np. Instytut
Żywności i Żywienia prowadzi akcje i programy mające na celu zapobieganie
rozwoju cukrzycy.
Również prywatne firmy dostrzegają
problem cukrzycy i chcą edukować oraz wspierać swoich klientów.

Zachęcam Was gorąco do dbania o siebie i swoje zdrowie.
Aktywność fizyczna i odpowiednia dieta zapobiegają wielu chorobom, nie tylko
cukrzycy.
Jeśli chcecie poszerzyć swoją w wiedzę w temacie cukrzycy
warto zajrzeć na:
Jeśli znacie jakieś godne polecenie strony to gorąco
zachęcam Was to podzielenia się nimi w komentarzach, a ja dodam je do powyższej listy.

Artykuł napisałam na podstawie źródeł: Wikipedia; IŻŻ; Dietolog.eu; www.mojacukrzyca.org;

Jajka z muliny DIY

 Święta tuż tuż a za oknem piękna wiosna.
Pomimo, że trochę chłodno i pochmurno to przyroda budząca się do życia i coraz dłuższe dni dodają mi energię do działania. Nawet gdy wracam zmęczona do domu to myślę o tym co jeszcze chciałabym zrobić.
Skoro idą święta to mam zamiar wprowadzić kolory wiosny do domu i wykorzystam na to najbliższy weekendu.
wielkanocna dekoracja DIY


Mój dom ozdobią  m. in. kwiaty i kolorowe jajka z muliny.

Jeśli jeszcze nie odważyliście się je zrobić to chcę Wam pokazać, ze jest to całkiem łatwe.

jajka dekoracje

Jajka z muliny

Potrzebne nam będą:

  • krochmal
  • kolorowe muliny ( jeden motek starczy nam na jedno, ładne jajko)
  • balony
Dodatkowo
  • miska na krochmal
  • krem lub olej do posmarowania balonów
  • gazety do zabezpieczenia blatu lub podłogi
Krochmal robimy sami z mąki ziemniaczanej lub kupujemy gotowy.
Najwięcej problemu przysporzyły mi balony. Nachodziłam się, żeby kupić taki, które po nadmuchaniu będą miały kształt jajka.

Do miski nalałam krochmal.
Nadmuchsne do porzadanej wielkości balony natłuściłam olejem, żeby mulina się nie przykleiła.
Wybraną mulinę rozwinęłam i zanurzyłam w krochmalu. Gdy nasiąkła owinęłam nią balon.

To samo powtórzyłam z innymi kolorami.

Gotowe balony pozostawiłam na 24 godziny do wyschnięcia.
Następnie delikatnie przekułam balony i usunęłam je z wnętrza jajek.

Gotowymi jajkami udekoruję wielkanocny stół i ułożę je na komodzie.
Jestem ciekawa jak Wy ozdobicie swoje domy.
Pochwalcie się!

Walentynkowe dekoracje DIY

Zawsze jest miło gdy mieszkanie ładnie wygląda. 
Z przyjemnością wykorzystuję każdą okazję do zrobienia jakiejś dekoracji.
Czasem wystarczy wstawić kwiaty do wazonu, a czasem jest okazja poszaleć 
jak w przypadku dekoracji przed Bożym Narodzeniem.
Magda z bloga My Pink Plum! zainspirowała mnie do stworzenia dekoracji walentynkowych.
Zajrzyjcie do niej, a znajdziecie wiele cudownych rzeczy na różne okazje.
walentynkowe serca diy
Niedawno Magda stworzyła walentynkowe plakaty, które każdy może sobie wydrukować na własny użytek.
Mimo to miałam opory przed ich drukowaniem, dlatego postanowiłam stworzyć własne dekoracje walentynkowe.

Wy też możecie to zrobić!

Walentynkowe dekoracje

Potrzebujemy:
  • kawałki materiału w dwóch wzorach
  • ok.1 m wstążki lub dwa kolory po 0,5 metra
  • igła i nitka lub maszyna
  • wata do wypchania serduszek
  • kartka na której wydrukujemy wybrany napis
  • ramka odpowiedniej wielkości
  • wzór serca do odrysowania na materiale w dwóch rozmiarach
Wykorzystałam kawałki materiałów, które kupiłam w pobliskim sklepie. Panie mają tam ostatnie kawałki w dobrych cenach, ale i tak jest to zwykle minimum 0,5 metra materiału czyli do drobnych wyszywanek wystarczy.
Serduszka
Na materiale odrysowuję dwa duże serca, na materiale z innym wzorem odrysowuję dwa małe serca.
Wycinam wszystkie.
Zszywam duże serca razem i małe razem na lewej stronie. Nie do końca. Zostawiam otwór do przewleczenia na prawą i wypchania watą.
W zależności od miejsca, w którym zostawiam otwór, wszywam wstążkę wcześniej lub na końcu.
Kiedy serce jest już wypchane, zaszywam otwór.
Z kolejnego kawałka wstążki zawiązuję kokardkę, którą delikatnie mocuję w miejscu gdzie przyszyta jest wstążka.
To samo powtarzam w przypadku obu wielkości serduszek.
walentynkowa dekoracja DIY
Gotowe serduszka mogę powiesić na ścianie w widocznym miejscu.
Można też uszyć takie serduszka bez wszywania wstążki i rozłożyć np. na komodzie lub nocnej szafce.


Miłosne wyznanie w ramce

Z materiałów wycinam dwa serca różne wielkości i różnych wzorach.
Na kartce drukuję wybrany przez siebie napis. Możemy posłużyć się zwykłym edytorem tekstu.
Ja korzystałam z GIMPa co umożliwiło mi umieszczenie napisu pod kątem.
Kartkę z napisem wycięłam, by pasowała do ramki.
Poniżej napisu ułożyłam serca.
Przyłożyłam „szkło” ramki i spięłam wszystko razem.
Prosta, łatwa i bardzo ładna dekoracja.
Stawiamy w widocznym miejscu, np. w salonie lub przy łóżku w sypialni,
by ukochana osoba, mogła na niego spojrzeć zaraz po przebudzeniu.
Taka mała przypominajka o naszych uczuciach 😉
walentynkowy DIY
Na dekoracje pomysłów mam wiele, ale brakuje czasu na realizację.
Zachęcam Was do stworzenia takiej ramki, bo zajmie Wam to max 15 minut plus wizyta w sklepie w celu zakupu materiałów i ewentualny druk hasła.
Udanych Walentynek Wam życzę!
Tym co spędzają je sami też 😉

Grzane wino

Karnawał, sobota, zima.
Idealny czas by przygotować grzane wino.
Oczywiście samemu, nie z jakiś gotowców.
To bardzo proste.
mulled wine with cloves

Wystarczy wino i kilka przypraw by cieszyć się pysznym grzanym winem.
Sprawdźcie!

Od dawna mam ochotę na Gløgg.
Ten skandynawski napój jest dość pracochłonny i wymaga sporej ilości składników. Przynajmniej wersja, którą znam.
Przygotowanie porcji czy dwóch jest raczej bez sensu więc ciągle jest na liście przepisów do przygotowania.
Jeśli macie ochotę spróbować Glögg to pędźcie na Sadybę do Nabo Cafe.
W zimowe weekendy na pewno będziecie mogli go spróbować,
a czasem serwują go też w tygodniu.
Postanowiłam jednak przygotować zwykłe grzane wino.
Polecam nie wykorzystywać do niego najlepszego wina jakie macie 😉
grzane wino z goździkami
Grzane wino z goździkami
Składniki:
(na dwie porcje)

  • 400 ml czerwonego wytrawnego wina
  • 8 goździków
  • 4 cm laski cynamonu
  • 2 plastry pomarańczy, przekrojone na pół
  • 4 łyżki miodu

Do garnka wlewamy wino.
Dodajemy goździki, cynamon, dwa kawałki pomarańczy
i zaczynamy powoli podgrzewać.
Przyprawy można dodać do wina wcześniej np. wrzucić do butelki, jeśli rano wiem, że wieczorem będziemy mieli ochotę na grzańca.
Dodajemy miód, tyle ile w przepisie lub więcej jeśli lubicie słodsze.
Gdy wino osiągnie pożądaną temperaturą (uważajcie, żeby się nie zagotowało) nalewamy do kubków i dekorujemy pozostałymi kawałkami pomarańczy i cynamonem.

wino cynamon miód
Na sobotni wieczór z książką, na karnawałową imprezę lub do ogniska po kuligu, zawsze idealne!

Jak zrealizować noworoczne postanowienia?

Witajcie w Nowym Roku!

Poprzedni był dla mnie bardzo dobry i liczę, że ten będzie
jeszcze lepszy.
Liczę? To nie odpowiednie słowo.
Będzie lepszy, bo będę
robić wszystko by taki był.
Wiele osób wykorzystuje ten czas to czynienia postanowień
noworocznych. Podobno Francuzi podobne postanowienia robią na koniec wakacji.
Sądzę, że każdy czas jest dobry. Jednak samo postanowienie nic nie da :/
Samo
nic się nie zrobi.
Wiem co mówię, bo pomimo, że miniony rok był dobry
to jednak
nie wszystko udało mi się osiągnąć. Dlaczego?
Bo zabrakło dobrego planu. 
W minionym roku nauczyłam się, że najważniejsze to zapisywanie, a następnie wyznaczanie dat
lub określenie sposobu realizacji.
Np. każdego dnia spędzam 30 minut robiąc
lekcję ze szkolenia w Akademii Parp.
Kolejne 30 poświęcam na języki. 
Takimi
małymi, ale systematycznymi krokami jesteśmy w stanie wiele osiągnąć.
Moje podstawowe narzędzia to mały kalendarz i gruby zeszyt.
Oba takie by chciało się pisać i zaglądać do nich.
Nie mam zamiaru dzielić się z Wami swoimi planami na ten
rok,
choć często takie publiczne zobowiązanie pomaga w realizacji .
Jeśli macie
ochotę to podzielcie się swoimi postanowieniami, a na koniec roku
zobaczymy co
nam z tego wyszło 😉
Dzisiaj chcę polecić kilka miejsc w sieci, które
odwiedzam.
Może je znacie, a może właśnie dziś rozpocznie się nowy etap Waszego
życia.

Na pierwszym miejscu, zupełnie nieprzypadkowo, umieszczam
Olę Budzyńską.
Autorkę bloga Pani Swojego Czasu, specjalistkę od planowania
i
organizowania czasu. Ola pisze, organizuje szkolenia i kursy, webinary,
a także
prowadzi grupę na fejsbuku.
Wszystko po to by czas był na naszych usługach.
Również członkowie grupy wspierają się i dzielą się doświadczeniami.
PANI SWOJEGO CZASU
A tu konkretny artykuł o postanowieniach noworocznych i jak
je zrealizować.
Karolina Krysztofiak inspiruje mnie do kreatywnego rozwoju.
Także u niej znajdę wiele odpowiedzi na nurtujące mnie pytanie techniczne
związane z blogiem. Dzięki niej przekonał się, że HTML nie gryzie 😉
Żyj Kochaj Twórz
No i jest przykładem osoby, która dzięki blogowaniu zaczęła
rozwijać swój własny biznes, związany z pasją. Tylko brać przykład.
Kolejnym często odwiedzanym przeze mnie miejscem w
sieci jest strona Akademii PARP (Polska Agencja Rozwoju Przedsiębiorczości).
To strona,  na której
po zalogowaniu, mamy dostęp do dziesiątek szkoleń o bardzo zróżnicowanej
tematyce. Każdy znajdzie coś dla siebie. Szkolenia są bardzo dobrze
przygotowane merytorycznie, a po ukończeniu można otrzymać certyfikat.
Oczywiście dostęp jest darmowy.
To jest moje odkrycie roku!
Bardzo ważny temat jakim są finanse ogarniam, a dokładniej
pracuję nad ogarnięciem z pomocą świetnych rad Michała Szafrańskiego, autora
bloga jakoszczędzaćpieniądze.pl
Bardzo chciałabym robić lepsze zdjęcia. Jednak ciągle
poświęcam na rozwój swoich umiejętności za mało czasu, dużo za mało.  Jednak jest jeszcze szansa. M. In. Dzięki
blogowi Greenmorning.pl Kinga robi zachwycające zdjęcia,
które motywują mnie do
pracy nad swoim warsztatem.
Green Morning- fotografia kulinarna i przepisy kuchni wege.
Widzicie różnicę? 
Prawie takie same 😉
Wiedzę fotograficzną zdobywam również na portalu Szeroki
Kadr. Dużo wiedzy technicznej, teoretycznej i wywiadów z fotografami, którzy
znają się na rzeczy. Można też brać udział w co miesięczny konkursie na  pracę domową. Fotograf miesiąca daje zadanie,
a potem wybiera najlepszą wg. Niego pracę.
Do wygrania są kursy foto i gadżety.
Motywujące prawda?
Miejsc do których zaglądam, czerpię wiedzę i inspiruję się
jest sporo,
jednak powyższe są najważniejsze.
Znacie któreś z wymienionych stron, a może macie swoje ulubione?
Chętnie je poznam więc podzielcie się, proszę!

Bożonarodzeniowe wieńce

Święta zbliżają się wielkimi krokami.
W listopadzie wydaje się, że to jeszcze tak daleko,
ale gdy tylko minie 1 grudnia czas zaczyna pędzić.
źródło
Zaczyna brakować go na wszystko. Prezenty, gotowanie, dekorowanie.
Tyle pracy!
W tej gorączce zapominamy o tym co najważniejsze czyli Magii Świąt.

Warto ten piękny czas spędzać z bliskimi, nie tylko rodziną,
pamiętać też o przyjaciołach i dawno nie widzianych znajomych.
Cieszyć się najpiękniejszym czasem w roku.
By wprowadzić się w świąteczny nastrój, zawsze robię dekoracje.
Zaczynam od powieszenia małego „wianka” na drzwi.
Niech wszyscy sąsiedzi wiedzą, że świętujemy.
Taką dekorację na drzwi można powiesić nawet w bloku. Ja tak robię.
Przeglądając wspaniałą kopalnię inspiracji jaką jest Pinterest wybrałam kilka propozycji, które mnie urzekły i postanowiłam się nimi z Wami podzielić.
Mam nadzieję, że Was też zainspiruję i czekam na zdjęcia Waszych dekoracji.
(Starałam się dotrzeć do oryginalnych źródeł, bo Pinterest tylko zbiera te cuda, ale nie zawsze mi się to udało)
Szczególnie do gustu przypadły mi wieńce proste, z naturalnych elementów
jak szyszki gałęzie czy juta. Do tego kilka kolorowych akcentów i już mamy piękny wieniec.

źródło: 1, 2, 3

Gdybyście zastanawiali się jak przygotować szyszki to znalazłam też instrukcję jak to zrobić.
Jedyny problem polega na tym, ze nasze szyszki są mniejsze od tych ze zdjęć.

źródło: 1, 2, 3
Juta to moja miłość w tym roku. Pewnie coś jeszcze z niej przygotuję.

źródło: 1, 2, 3
Uważam, że te malutkie domku są przeurocze.
Sowa poniżej jeszcze bardziej 🙂
źródło: 1, 2, 3
Znalazłam też coś dla miłośników wina.
Zaczęłam zbierać korki 😉
źródło
Bożonarodzeniowy wieniec możemy też podwiesić pod sufitem.

źródło

I wystarczą wycinanki z papieru by było pięknie!
źródło

W mojej ocenie już samo dekorowanie lub robienie dekoracji wprowadza nas w świąteczny nastrój.
A gdy możemy np. takie wycinanki, zrobić z dziećmi to już więcej nic nie trzeba.
Wszystkie te „ważne” rzeczy przestają mieć znaczenie.
Cudownego nastroju podczas świątecznych przygotowań Wam życzę.
I dużo spokoju, pamiętajcie co jest dla Was tak naprawdę najważniejsze!

Tarta porowa

 Marzy mi się własny ogródek, póki co zadowalam się hodowlą ziół na balkonie.
tarta z porem i serem
Mam jednak szczęście, mama  mojego narzeczonego ma ogród pełen kwiatów
i warzyw.
Oczywiście dzieli się z nami plonami swojej pracy.
Drugim źródłem pysznych warzyw jest Lokalny Rolnik.
Niedawno dostałam torbę pełną porów. Przypomniałam sobie o tarcie,
która kiedyś mnie zachwyciła swoim wyglądem i postanowiłam podjąć próbę
jej przygotowania.

Próba okazała się udana więc dzielę się z Wami przepisem.

tarta porowa
Robiąc zdjęcie powyżej zostałam posądzona o próbę kradzieży porów z pola 😉
Nigdy tego nie zrobiłam i nawet nie przyszło mi to do głowy,
po prostu nie mogłam powstrzymać się przed zrobieniem zdjęcia,
tak pięknie wyglądało to pole porów.

Tarta porowa

Składniki:

Ciasto
  • 200 gr mąki
  • 100 gr masła
  • 1 żółtko
  • 1 ł. Soli
  • 50 ml wody

Farsz
  • 2 pory (jasne części)
  • 4 jajka
  • 200 gr kwaśnej śmietany
  • 50 gr twardego sera dojrzewającego
  • Sól, pieprz, gałka muszkatołowa do smaku 

tarta por ser
Najpierw przygotowuję ciasto. Siekam masło z mąką.
Następnie dodaję sól, żółtko i wodę i wszystko wyrabiam razem.
Jeśli macie robota to lepiej wyrobić w nim ciasto gdyż nie rozpuszczamy masła jak to ma miejsce w przypadku wyrabiania ręcznego (sprawdzona rada od Joanny z Królestwa Garów).
Gotowe ciasto chowam na godzinę do lodówki.
Pory kroję w plasterki. Najładniejsze plasterki zostawiam do dekoracji wierzchu tarty.
Śmietanę rozrabiam z jajkami. Doprawiam solą, świeżo roztartym pieprzem
i startą gałką.
Dodaję drobno starty ser.
Do gotowej masy wrzucam pokrojonego pora i mieszam wszystko razem.
Ciasto na tartę wyjmuję z lodówki i rozwałkowuję okrągły placek o grubości ok. 3 mm. Wykładam ciastem formę (standardową 24 cm), sztukując i naprawiając ewentualne dziury.
Następnie wlewam farsz, wyrównuję i układam na wierzchu odłożone plasterki pora, delikatnie dociskając by w miarę możliwości zanurzyły się w farszu.
Tartę wstawiam do piekarnika nagrzanego do temperatury  190 stopni (w przypadku mojej kuchenki gazowej ustawiam termoregulator na  4 w skali 1-8) i piekę ok. 30 minut,  aż brzegi ciasta zaczną się złocić, a farsz zetnie.
tarta porowo-serowa
Upieczona tarta jest gotowa do zjedzenia od razu na ciepło lub później na zimno lub odgrzana.
Dla mnie to świetny pomysł na drugie śniadanie do pracy lub szkoły.
Zabierzecie takie ze sobą?

P.S. To moja pierwsza tarta w życiu i na pewno będą następne 😉

Zimowy obiad wege