Arabski sos tahini

Znów naszło mnie na coś arabskiego. Kuchnia arabska jest bardzo ciekawa i prosta.
 Odpowiadają mi takie smaki.

Dlatego często do nich wracam, staram się też poszerzać wiedzę na temat tej kuchni.
Dobrym źródłem informacji jest blog Szlakiem Daktyli… oraz arabskie.pl.

Przygotowałam danie bardzo typowe dla kuchni arabskiej i podejrzewam, że wszystkim Wam dobrze znane, przynajmniej ze słyszenia.
Zanim się z Wami podzielę przepisem na nie, przygotowała sos, który jest nieodzownym dodatkiem do tego dania.
Sos tahini często jest również podawany do dań z ryb czy kurczaka.
Sos Tahini

Składniki:
  • pół szklanki sezamu
  • dwie łyżki oliwy
  • 150 gram jogurtu naturalnego
  • sok z jednej cytryny
  • 3 ząbki czosnku
  • sól, kumin i ostra papryka do smaku
Sezam uprażyłam na patelni. Im dłużej go prażymy tym ciemniejszy kolor będzie miała pasta,
a przede wszystkim tym większą goryczkę będzie miała.
Uprażony sezam miksuję z oliwą na gładką masę.
Otrzymuje pastę tahini, którą dodaję też do hummusu.

Do pasty wrzucam czosnek i miksuję na gładką masę, dolewam sok z cytryny i dalej miksuję.
Na koniec dodaję jogurt i przyprawy i mieszam do uzyskania jednolitej konsystencji.

Sos można posypać posiekaną natką pietruszki.

Jeśli macie moździerz lub makutrę to warto taki sos utrzeć zamiast miksowania.

Będzie o wiele lepszy.

Może domowy kebab z takim sosem?
Skusicie się?

Pasztet z soczewicy i moje pierwsze urodziny :)

Bardzo lubię takie dni jak ten.

Takie czyli jakie?
Takie, które są wyjątkowe.
Lubię np. wigilię Świąt Bożego Narodzenia, ale jeszcze bardziej dzień swoich urodzin.

Dzisiejszy dzień zaczął się od pysznego śniadania, które przygotowała moja współlokatorka Gabrysia.
Potem była kawa z przyjaciółką.

Teraz będzie dobra kolacja.

Wygląda jak świętowanie urodzin 😉

Prawda jest taka, że dziś naprawdę są urodziny!

Pierwsze urodziny mojego bloga!


Dokładnie rok temu opublikowałam pierwszy post.
Jestem bardzo wdzięczna mojej przyjaciółce Joannie(z którą piłam dziś kawę), bo to za jej namową wkroczyłam do blogosfery.

Dziękuję Ci Joanno!

Jest mi tu bardzo dobrze i na razie nigdzie się nie wybieram.

I nawet nie chcę wiedzieć jak wyglądałoby moje życie, gdybym nie dała się namówić na prowadzenie bloga, bo dzięki blogowaniu w moim życiu wydarzyło się wiele fajnych rzeczy, a ile jeszcze się wydarzy to nie mogę się doczekać 🙂
Ponieważ prowadzenie bloga motywuje mnie do zgłębiania sztuki kulinarnej i rozwijanie siebie, postanowiłam przygotować sobie prezent.

Nie jest jeszcze gotowy, ale już niedługo się nim z Wami podzielę.
Mam też mały prezent dla Was.
Pyszny i zdrowy pasztet z soczewicy.

Pasztet z soczewicy

Pasztet przed i po upieczeniu
Składniki:

  • 350 gram czerwonej soczewicy
  • średnie cebule
  • 4 ząbki czosnku
  • papryczka chilli
  • pęczek kolendry
  • 2 jajka
  • sól i pieprz do smaku
  • woda
  • 2 łyżki oleju

W garnku rozgrzewam olej i wrzucam soczewicę. Ciągle mieszając podsmażam do momentu gdy soczewica zmieni kolor na mocno pomarańczowy. Następnie zalewam wodą.
Soczewicę gotuję, w niewielkiej ilości wody, do momentu gdy zacznie się rozpadać, ewentualnie dolewając w międzyczasie wody.
Cebulę kroję w drobną kostkę i podsmażam do miękkości.
Masę soczewicy wykładam do miski.
Dodaję cebulę i wyciskam czosnek.
Kolendrę siekam, a chilli kroję w drobniutką kosteczkę i wrzucam do miski z resztą składników
Doprawiam wszystko solą i pieprzem.
Dodaję jajka i dokładnie wyrabiam.
Gotową masę wlewam do keksówki wyłożonej papierem do pieczenia.

Pieczemy w temperaturze 180 stopni Celcjusza ok 40-50 minut.

Gotowy pasztety zostawiam do wystudzenia, a potem wyjmuję go na deskę.

Pasztet można rozsmarować na kanapce, można też podać na ciepło na obiad.

Na główne danie pasztet z soczewicy, a jako zupę krem z czerwonej soczewicy 😉

Co Wy na to?
Czy za dużo szczęścia?
Przepis dodaję do akcji:

Galaretka drobiowa

Mam takie wspomnienie.
Wracam późną nocą z przyjaciółkami z imprezy. Jestem strasznie głodna i marzę o tym by wrócić do domu i zjeść drobiową galaretkę z domowym majonezem.
Oczywiście zwykle nic takiego na mnie nie czekało, ale prawie przy każdym powrocie miałam ogromną ochotę na taki nocny posiłek.
drobiowa galaretka
Dzisiaj właśnie takim mały spełnionym marzeniem chcę się z Wami podzielić.

Swoją wersję przygotowuję ze skrzydełek drobiowych, ale jeśli wolicie inne mięso to bardzo proszę.
Galaretka drobiowa
Składniki:
  • 10 skrzydełek z kurczaka
  • dwie marchewki
  • pietruszka
  • pół pora
  • kawałek selera
  • mała cebula
  • 10 ziarenek ziela angielskiego
  • 5 listków laurowych
  • 25g  żelatyny
  • sól i pieprz w ziarnach
Oczyszczone skrzydełka wkładam do garnka i zalewam wodą, ale nie za dużo. Gdy się zagotuje solę i dodaję obraną marchewkę i pietruszkę, selera, pora oraz przypaloną cebulę. Wrzucam ziele, liście i pieprz.
Gotuję na wolnym ogniu.
Gdy skrzydełka są bardzo miękkie, gaszę ogień i zostawiam by wszystko ostygło.
galaretki z kurczaka
Tak naprawdę mamy teraz fajny wywar, a gdy byśmy dodali do gotowania kawałek wołowiny to pyszny rosół gotowy 😀
Gdy wszystko przestygnie, odcedzam na durszlaku, przelewając wywar do innego garnka.
Do wywaru dodaję żelatynę i mieszam by się dobrze rozpuściła.
Skrzydełka i warzywa kroję drobno.
Zawsze muszę się pilnować by za dużo nie zjeść, bo galaretki będą puste 😀

Dodaje wszystkie warzywa łącznie z porem (o ile go wcześnie nie zjem), ale jeśli czegoś nie lubicie to nie dodawajcie.
Pokrojone skrzydełka i warzywa wrzucam do wywaru z rozpuszczona żelatyną, mieszkam i rozlewam do miseczek.
Gdy wystygną chowam do lodówki.
Robię to zwykle wieczorem więc rano mam gotowe śniadanie. 
galaretki z kurczaka

Jeszcze tylko majonez i można siadać do śniadania 😀

Jestem zwolennikiem galaretek z majonezem, ale jeśli wolicie kwaśną wersję to polecam zamiast octu polać galaretkę sokiem z cytryny, a nawet limonki. Też dobre 😉

Myślę, że na jesienne śniadanie to dobra, sycąca propozycja, więc dodaję przepis do akcji:

Karaibska salsa z soczewicy

Kolorów na drzewach już prawie nie ma, dobrze, że jeszcze na straganach z warzywami i owocami są.
Chłodno się zrobiło.
Może macie ochotę na jakąś ciepłą wycieczkę.
Co powiecie na Karaiby?

Słońce, plaże, kawa i egzotyczne ryby i owoce oraz gorąca muzyka. Marzenie, a już na pewno wtedy gdy zaczyna doskwierać zimno.

Proponuję Wam dziś małą rozgrzewkę, przynoszącą na myśl gorące karaibskie wyspy.

Karaibska salsa z soczewicy

Składniki:
  • 100 gram zielonej soczewicy/ ok. pół szklanki/
  • 1 szklanka wody do gotowania soczewicy
  • kilka gałązek natki kolendry
  • 2 duże pomidory
  • 1/.2 cebuli
  • 1 świeża papryczka chilli
  • 2 łyżki soku z limonki /cała limonka ma ok. 30 ml, a łyżka 15 ml/
  • 2 łyżki oliwy
  • sól i świeżo mielony pieprz do smaku.
Opłukaną soczewicę włożyłam do garnka i zalałam wodą.
Po zagotowaniu, przykryłam i gotowałam na wolnym ogniu ok. 30 minut.
Następnie odcedziłam, opłukałam zimną wodą, odsączyłam i przełożyłam do miski.

Dodałam pokrojone w centymetrową kostkę pomidory oczyszczone z pestek i posiekaną drobno cebulę.
Posiekałam natkę kolendry i oczyszczone z nasion chili.
Wymieszałam wszystko razem.
Dodałam sok z limonki i oliwę oraz doprawiłam solą i pieprzem.
Odstawiłam ją na ok. 30 minut do lodówki, by smaki się wymieszały.
Salsa jest fantastycznym dodatkiem do ryb lub drobiu, ale ja lubię ją również samą.

 Ponieważ łatwo ją spakować dlatego można ją zabrać na drugie śniadanie do szkoły lub pracy.

Na koniec proponuje Wam rozgrzewający  utwór Pana Tito Puente.
Ja nie mogę się powstrzymać więc jeśli zobaczycie kogoś, kto tańczy czekając na autobus to pewnie ja
słucham Raya Barretto albo Tito Puente 😉

Przepis pochodzi z książki „Podróże kulinarne- kuchnia karaibska”, która ukazała się nakładem Rzeczypospolitej.

Przepis dodaję do akcji:

  

Śniadania do pracy/szkoły

Grzybowe pęczotto

Na III Food Blogger Feście blogerzy, pod czujnym okiem Grześka Łapanowskiego i jego ekipy, przygotowali lunch dla wszystkich uczestników.

Jednym z dań było pęczotto czyli pęczak przygotowanym jak ryż we włoskim risotto.

Mi, jak wielu uczestnikom, bardzo przypadło do gustu i postanowiłam powtórzyć je w domu.

Pęczak to całe obłuskane i wypolerowane ziarno jęczmienia.Co oznacza, że jest jedną ze zdrowszych kasz.
Z lasu przyniosłam jakieś ostatki grzybów (następnym razem spróbuję z suszonymi) i przystąpiłam do wykonania zadania.

Składniki:
  • 300 gram pęczaku
  • 1 duża cebula
  • kilka świeżych podgrzybków
  • kilka gałązek świeżego tymianku
  • 100 ml białego wytrawnego wina
  • 2 łyżki śmietany
  • 1/2 kostki masła
  • 1 litr wywaru warzywnego
  • kawałek dojrzewającego sera np. parmezanu / ja użyłam twardego sera koziego/
  • 4 łyżki oleju
Obraną marchewkę, pietruszkę, selera, pora i przypaloną cebulę gotuję na wolnym ogniu z liśćmi laurowymi, zielem angielskim i i odrobiną soli.
W czasie gdy wywar się gotuje, kroję cebulę w kostkę i grzyby w nieduże kawałki.
Gdy wywar jest gotowy wrzucam na rozgrzany w głębokiej patelni /musimy pamiętać, że pęczak zwiększa swoją objętość/ olej cebulę, a gdy się zeszkli dodaję grzyby.
Doprawiam solą i dorzucam oberwane listki tymianku. Smażę 2-3 minuty.
Następnie wsypuję pęczak i mieszam by cały pokrył się tłuszczem.
Podlewam winem i mieszając czekam, by alkohol odparował.
Dolewam dwie łyżki wywaru i mieszam.
Dolewam kolejne porcje wywaru, często mieszając i tak do momentu gdy pęczak będzie miękki, ale jędrny.
Doprawiam świeżo mielonym pieprzem.
Dodaję śmietanę i masło.
Gdy masło się rozpuści i wchłonie, dodaję starty ser kozi.
Mieszam dokładnie do rozpuszczenia sera.
Pęczotto gotowe!
Na talerzu można posypać tartym serem i/lub tymiankiem.
Można zjeść samo albo wykorzystać jako dodatek np. do pieczonej gęsi na świętego Marcina 😀
My zjedliśmy z pieczonym w marynacie ziołowo-czosnkowej indykiem.
Pycha!

Omlet z pomidorami i bazylią

Jak dobrze zacząć nowy dzień, a zarazem nowy tydzień?
Oczywiście od dobrego śniadania 😉

Przygotowałam dziś omlet z pomidorami i bazylią.

Może nie jest bardzo szybki w przygotowaniu, ale na pewno bardzo smaczny!
Składniki:
  • 3 jajka
  • 1 pomidor
  • 1/2 cebuli
  • kilka gałązek bazylii
  • kawałek sera /użyłam owczego/
  • sól i pieprz do smaku/ ewentualnie trochę świeżego chili
  • odrobina masła i łyżka oliwy
Cebulę i pomidory kroję w kostkę i wrzucam na patelnię.
Dosalam do smaku i smażę, aż pomidory zaczną się rozpadać. Wrzucam część posiekanej bazylii, pieprz lub chili.
Gdy uznam, że jest gotowe zdejmuję z patelni.

Jajka rozbełtuję w misce i solę odrobinę.

Następnie wylewam je na patelnie, na której rozpuściłam odrobinę masła.
Gdy lekko się zetną od spodu, wrzucam usmażone pomidory.
Przykrywam pokrywką i na wolnym ogniu pozwalam się ściąć jajkom.
Pod koniec smażenia posypuję wierzch omleta tartym serem.
Gdy ser się rozpuści, a omlet nie przywiera do patelni, posypuję resztą świeżej bazylii i przekładam na talerz.

Takie  śniadanie
I poniedziałek przestaje być straszny 😉

Przepis dodaję do akcji:

Kuchnia Pełna Serca

To już jutro!
Namawiam Was do przyłączenia się do akcji!

W związku ze Światowym Dniem Żywności 16 października Polska Akcja Humanitarna zaprasza do akcji pt. Kuchnia Pełna Serca!

Na czym to polega?

Jutro wieczorem przygotowujecie kolację zgodnie z metodą PLON.
Oto pięć prostych zasad metody PLON
– Nie marnuj/wyrzucaj jedzenia
– Jedz produkty sezonowe
– Jedz mniej mięsa i nabiału
– Wspieraj lokalnych producentów żywności
– Gotuj z głową/oszczędnie.

Oto mała prezentacja dotycząca metody PLON.

 Na kolację zapraszacie rodzinę i przyjaciół. Możecie zorganizować wydarzenie na FB i podsunąć pomysł znajomym. Im nas więcej tym lepiej!
Przygotowujecie puszkę lub słoik oklejony logotypem akcji, do którego zaproszeni goście będą wrzucać datki na program dożywiania dzieci PAJACYK.
Spędźcie jutrzejszy wieczór we wspaniałym towarzystwie przy przepysznej kolacji i pomóżcie dzieciom.

Zebrane pieniądze wpłaćcie na numer konta BPH S.A. 66 1060 0076 0000 3210 0014 7020 z dopiskiem:Kuchnia pełna serca  (Numer rachunku w EURO: BPH S.A. 02 1060 0076 0000 3210 0014 7105, Numer IBAN: PL 02 1060 0076 0000 3210 0014 7105, SWIFT kod: BPHKPLPK).

Moja mała sugestia: jeśli jutro nie możecie lub nie macie czasu zorganizujcie kolacje dzisiaj lub w czwartek, a nawet piątkowy wieczór.
Ważne, że pomożecie, a dzień czy dwa nie zrobią różnicy!

A dziś specjalnie dla tych co wolą tylko jeść Grzesiek Łapanowski gotuje w Marrakesh Cafe!
Zdjęciami ze swojej kolacji możecie pochwalić się, przesyłając je, wraz z któtką informacją o kolacji,  na adres zbieraj@pah.org.pl.
Macie już pomysł co ugotujecie?
Może jesienną zupę z dyni 😉

Domowy majonez

Kiedyś go nie lubiłam, a teraz nie wyobrażam sobie wielu dań bez dodatku majonezu
np. galaretek drobiowych.

Nie mówiąc już o wszelkich sałatkach, które dzięki domowej wersji majonezu zachowują smak.

majonez bez konserwantów

Majonez kupiony w sklepie zupełnie mi nie smakuje, nie mówiąc o przerażeniu jakie wywołuje u mnie lista składników.


W moim domu  majonez przygotowujemy od lat. I może dlatego kiedyś go nie lubiłam,
bo prawie codziennie przed kolacją trzeba było go „kręcić”.
Taki domowy majonez można też wykorzystać jako bazę
do różnych sosów np. do sosu cesarskiego.
Można wzbogacić jego smak dodając czosnku lub ziół.

Można też wykorzystać smakowe oliwy lub ciekawy olej do przygotowania majonezu.
Ja np. zamieniam część oleju słonecznikowego na olej lniany, który bardzo lubię,
no i do tego jest zdrowy.
Majonez ma wtedy bardzo ładny kolor.

Domowy majonez

Składniki:
  • Jedno jajko
  • Łyżka musztardy
  • 200-250 ml oleju
  • Odrobina cukru
  • Sól do smaku

Świeże jajko, prosto od kury dokładnie myjemy.
Wybijamy jajko do słoika [warto sprawdzić czy końcówka miksująca naszego blendera się mieści ;)] , dodajemy musztardę, szczyptę cukru i dwie szczypty soli.
A jeśli lubicie kwaśny to możecie dodać kilka kropel soku z cytryny.
Używam jajek, które przyjeżdżają do mnie ze wsi. W 100% ekologiczne 😉
Wszystkie składniki miksujemy na wolnych obrotach, a gdy się połączą dodajemy powoli olej,
cały czas miksując. Gdy dodamy cały olej miksujemy jeszcze przez jakieś dwie minuty,
by wszystko ładnie się połączyło.
Majonez jest gotowy gdy wygląda tak jak na zdjęciu ;)

domowy majonez

A Wy do czego dodacie Wasz domowy majonez?

Pasztet z cukinii

Co roku jesień zachwyca mnie swoimi kolorami. Nie tylko tymi na drzewach, ale i tymi na straganach pełnych dojrzałych warzyw i owoców.
Zawsze przygotowuję swoja ulubioną zupę z dyni według mojego przepisu.
W tym roku szaleję również z cukinią.

Przygotowałam ją w postaci pasztetu.
Warto czasem zajrzeć do plotkarskiej gazety by trafić na smakowity przepis 😉

Składniki:
  • ok. 0,5 kg cukinii
  • 150 gram kaszy jaglanej
  • trochę ulubionego sera (użyłam owczego wędzonego)
  • 2 jajka
  • sól, pieprz, gałka muszkatołowa
  • kolendra, chili
  • ewentualnie odrobina masła do kaszy

Kaszę jaglaną ugotowała wg przepisu. Do ugotowanej kaszy dodałam masło.
Cukinię starłam na grubych oczkach tarki. Posoliłam i zostawiłam na 30 minut, żeby puściła sok.
Następnie dobrze ją odsączyłam.
W misce wymieszałam cukinię z kaszą i startym serem.
Doprawiłam solą, pieprzem i gałką muszkatołową.
Dodałam posiekaną kolendrę i chili pokrojone w drobniutką kosteczkę.
Wbiłam dwa jajka i wszystko dokładnie wyrobiłam.
Gotową masę włożyłam do formy- keksówki, wyłożonej pergaminem.
Piekłam  w piekarniku nastawiony na 220 stopni przez ok godzinę.
Pasztet wyszedł ciekawy i bardzo smakował mojemu bratu, a to ogromny komplement 😉

PS Pierwszy raz robiłam zdjęcia z wbudowaną lampą błyskową, stosując techniki, których nauczyłam się na warsztatach fotograficznych.
Muszę jeszcze trochę popracować, ale jak widać da się 😉
Brak światła słonecznego wreszcie nie będzie mi przeszkadzał!

Sałatka z tuńczykiem

Bardzo lubię sałatki.
Niestety jestem leniem i rzadko je sobie przygotowuję.
Chyba głównie dlatego, że majonez dla mnie to tylko taki domowy. Gdy go już zrobię to muszę mieć kilka pomysłów, żeby cały wykorzystać.
tuńczyk, kukurydza, jajko, ser

Zdecydowałam się na zrobienie majonezu i przygotowałam jedną z moich ulubionych sałatek.


Pyszną sałatę z tuńczykiem i m.in. jajkiem i serem.

sałatka z tuńczykiem

Składniki:

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 jajka
  • mała puszka kukurydzy lub połowa zwykłej puszki
  • nieduża cebula
  • ok. 20-25 dkg sera żółtego
  • 2-3 łyżki majonezu
  • sól i chili cayenne do smaku
  • ewentualnie coś zielonego, ja użyłam kolendry
Cebulę pokroiłam w drobną kosteczkę.
Ugotowane i wystudzone jajka starłam na tarce. Starłam również ser.
Tuńczyka i kukurydzę odsączyłam z zalewy.
Kolendrę posiekałam drobno.
Wszystkie składniki wymieszałam w misce.
Doprawiłam solą i chili oraz dodałam majonez.

tuńczyk w sałatce

Jeśli chcemy by sałatka wyglądała efektowniej, np. na przyjęciu, możemy poukładać wszystkie składniki warstwami.
tuńczyk z puszki
Wolicie układaną warstwami czy od razu wymieszaną?
Ja mieszam od razu 😉