Kasza gryczana z warzywami

Każdy z nas chce być zdrowy szczupły i uśmiechnięty 😀
Czy zauważyliście, że to często idzie w parze?
Gdy czujemy się dobrze, uśmiech sam pojawia się na naszej twarzy.

Jedzenie sprawia nam przyjemność, ale też dostarcza naszemu organizmowi niezbędnych do prawidłowego funkcjonowania.

A czy wiecie, że jednym z ważnych elementów jest równowaga kwasowo-zasadowa organizmu?

Objawami długotrwałego zakwaszenia są: ból głowy, senność i uczucie ciągłego zmęczenia.
Zastanawiacie się co jeść by tę równowagę utrzymać.

W następnym poście postaram się umieścić listę produktów zakwaszających i alkalizujących nasz organizm. Na razie zapraszam do przeczytania artykułu, w którym znajdziecie przepis na jeszcze jedno pyszne, alkalizujące danie.

Przygotowałam dziś kaszę gryczaną z warzywami.

Kasza gryczana należy do produktów słabo zakwaszających nasz organizm, na co warto zwrócić uwagę.  Dodatkowo wspomaga oczyszczanie naszego organizmu.

Warzywa należą do produktów korzystnie działających na nasz organizm.
Są bogate w witaminy i minerały i są zasadotwórcze.
Taką kaszę można zjeść samą albo podać jako ciekawy dodatek do obiadu.

Kasza gryczana z warzywami

Składniki:
  • 100 gram kaszy gryczanej
  • 1 marchewka
  • mały por lub połowa dużego
  • kawałek selera
  • ewentualnie inne warzywa
  • 2-3 ząbki czosnku
  • sól, pieprz i kolendra w ziarnach
  • natka pietruszki lub kolendry do posypania
  • łyżka oleju
Selera i marchewkę kroję w drobne kawałki i wrzucam na rozgrzany olej. Dorzucam pora pokrojonego w półplasterki.
Doprawiam rozgniecionymi ziarnami kolendry i solę.
Dodaje czosnek.

Gdy warzywa są miękkie dodaję do nich ugotowaną wcześniej kaszę.
Doprawiam pieprzem i posypuję natką.
I zjadam ze smakiem 😀
Macie ochotę na zdrowie?
Przepis dodaję do akcji:
Zainspiruj się kaszą! II edycja

Tiramisu

Jesienią przygotowałam tiramisu na specjalne zamówienie mojej mamy.
Było pyszne!
Tym razem przygotowałam ten deser inaczej.
Według przepisu Akademii Smaków.

Tiramisu to włoski deser, który zwyczajowo spożywa się na drugie śniadanie.

Jednym z miast uważanych za stolicę tego deseru jest Wenecja.
Według legend tiramisu było ulubionym daniem dożów.

Na świecie rozpowszechniło się w czasie II Wojny Światowej, gdy włoscy żołnierze, przebywający w alianckich obozach, dostawali tiramisu w paczkach od rodziny.*
Nazwa tiramisu w bezpośrednim tłumaczeniu brzmi: „podnieć mnie”.
Czyli to deser poprawiający humor 😉
Tym wspaniałym deserem można uczcić każdą okazję, nie tylko Walentynki.
Dlatego przewrotnie publikuję przepis dzień po Święcie Zakochanych.
Tiramisu
Składniki:
(6-8 porcji)
  • 0,5 kg serka mascarpone
  • 7 żółtek
  • 100 gram cukru
  • pół filiżanki bardzo mocnej kawy
  • 10 ml likieru amaretto lub innego alkoholu /z przyjemnością dodam whisky/
  • biszkopty lub amaretki (opcjonalnie)
  • kawa do moczenia biszkoptów
  • kakao
  • dekoracja np. top mięty
Z żółtek i cukru ucieram kogiel-mogiel.
Używam tradycyjnie makutry, ale spokojnie można utrzeć za pomocą odpowiedniej końcówki w mikserze lub w robocie domowym.

Cały czas ucierając dodaję powoli gorącą kawę wymieszaną z likierem.
Dodaję serek i ucieram, aż wszystko ładnie się połączy.

deser z mascarpone

Amaretki namaczam w kawie i układam na dnie naczynia.
Na ciastka wylewam utartą masę i posypuje wierzch kakao.
Można też posypać utartymi wiórkami czekolady.

Według mnie ten krem jest tak pyszny, że biszkopty nie są już potrzebne, dlatego polecam to tiramisu osobom na diecie bezglutenowej i bezpszennej.

Czy tiramisu poprawi Wasz nastrój?
Mam nadzieję, że nie ma potrzeby, wystarczy, żeby smakował 😉

Smacznego weekendu!
*źródło – Wikipedia.org

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami
Kto czyta mojego bloga ten dobrze wie, że uwielbiam makarony.

Przyznam Wam się jednak, że bardzo poważnie rozważam przejście na dietę bezpszenną.
Oczywiście rozważania te są poparte zachwalanymi efektami zdrowotnymi i sądzę, że warto spróbować.

No i tu pojawia się problem: co z moimi ukochanymi pastami?

Podobno są makarony kukurydziane, które nieźle się sprawdzają.

Wiecie coś na ich temat?
No i co sądzicie o takiej diecie?

Mnie do niej pchnęły wieczne problemy dermatologiczne.
Zanim jednak przejdę na dietę bezpszenną, pszenne makarony mają ostatnią szansę pokazać się w mojej kuchni.
Dziś zaprezentuję Wam makaron z indykiem i suszonymi pomidorami w kremowym sosie.

Makaron z indykiem i suszonymi pomidorami

Składniki:
  • 50 gr piersi indyka
  • garść suszonych pomidorów
  • pół cebuli
  • ok 100-150 ml śmietanki 18%
  • 1 duży ząbek czosnku
  • sól i świeży pieprz
  • natka pietruszki
  • łyżka oleju
  • 3 gniazda makaronu tagliatelle
Pierś indyka kroję na paski, solę i smażę. Usmażone kroję w drobną kostkę.
Cebulę skrojoną w kosteczkę podsmażam na rozgrzanym oleju i dodaję pokrojone w paski pomidory.
Chwilę podsmażam, a następnie zalewam wszystko śmietanką.

Solę i dodaję rozgnieciony czosnek.

Dodaję indyka i wszystko duszę na małym ogniu, by sos zgęstniał.

Gotowy sos doprawiam świeżo mielonym pieprzem.

Dodaję ugotowany makaron i wykładam na talerz.

Makaron na talerzu posypuję posiekaną natką.
Smacznego!