Sałatka z tuńczykiem

Bardzo lubię sałatki.
Niestety jestem leniem i rzadko je sobie przygotowuję.
Chyba głównie dlatego, że majonez dla mnie to tylko taki domowy. Gdy go już zrobię to muszę mieć kilka pomysłów, żeby cały wykorzystać.
tuńczyk, kukurydza, jajko, ser

Zdecydowałam się na zrobienie majonezu i przygotowałam jedną z moich ulubionych sałatek.


Pyszną sałatę z tuńczykiem i m.in. jajkiem i serem.

sałatka z tuńczykiem

Składniki:

  • puszka tuńczyka w sosie własnym
  • 3 jajka
  • mała puszka kukurydzy lub połowa zwykłej puszki
  • nieduża cebula
  • ok. 20-25 dkg sera żółtego
  • 2-3 łyżki majonezu
  • sól i chili cayenne do smaku
  • ewentualnie coś zielonego, ja użyłam kolendry
Cebulę pokroiłam w drobną kosteczkę.
Ugotowane i wystudzone jajka starłam na tarce. Starłam również ser.
Tuńczyka i kukurydzę odsączyłam z zalewy.
Kolendrę posiekałam drobno.
Wszystkie składniki wymieszałam w misce.
Doprawiłam solą i chili oraz dodałam majonez.

tuńczyk w sałatce

Jeśli chcemy by sałatka wyglądała efektowniej, np. na przyjęciu, możemy poukładać wszystkie składniki warstwami.
tuńczyk z puszki
Wolicie układaną warstwami czy od razu wymieszaną?
Ja mieszam od razu 😉

Paprykarz domowy

Gdy byłam jeszcze w liceum, po jakimś spektaklu, w którym grała znajoma, poszliśmy do niej do domu. Przygotowała nam wtedy na kolacje coś co nazwała paprykarzem.
Danie to przypadło mi bardzo do gustu.
Całą czwartą klasę liceum objadałam się nim, czasem nawet kilka razy w tygodniu.
Potem na dość długo zniknęło z mojego menu.
Ostatnio jednak przypomniałam sobie o nim i ugotowałam.
Okazało się, że nadal smakuje fantastycznie. W ciągu kilku ostatnich tygodni przygotowałam sobie taki paprykarz kilka razy.

Danie to jest bardzo łatwe w przygotowaniu.

Składniki:

  • 3 papryki /każda w innym kolorze/
  • duża cebula
  • 3 ząbki czosnku
  • dwa dobre pomidory lub 1/2 puszki pomidorów pelati
  • pęczek natki pietruszki
  • sól i pieprz do smaku
  • 200 gram ryżu

 Cebulę kroję w grubą kostkę i podsmażam na odrobinie oleju.
Dorzucam do niej pokrojone w kostkę papryki i delikatnie solę.
Równocześnie gotuję ryż.

Gdy papryka lekko zmięknie dodaję pomidory /oczywiście jeśli używam świeżych, to pokrojone w kostkę i dodaję je wcześniej/.
Dodaję też część czosnku pokrojonego w plasterki i trochę natki.
Gdy papryka będzie miękka, a pomidory utworzą sos dodaję resztę czosnku w plasterkach.
Solę i pieprzę do smaku.
Dodaję ugotowany ryż, natkę i mieszam wszystko dokładnie.
Zdrowe i smaczne danie gotowe.

Podoba się Wam taki paprykarz?

Marzenia się spełniają!!!

Tak, tak! Marzenia się spełniają!!!

Od dawna marzyłam o warsztatach fotograficznych z Leszkiem Szurkowskim, ale zawsze było coś co nie pozwalało się na nie wybrać.

Leszek Szurkowski to znany fotograf i grafik, który współpracuje z firmą Nikon, jest wykładowcą Akademii Nikona, a przede wszystkim prowadzi swoje studio LES INC działające w zakresie multimediów, fotografii oraz projektowania graficznego.

Kiedyś znajomy uznał, że mam oko, że warto nad tym popracować i pożyczył mi książkę o fotografii.
Jakie miałam szczęście, że była to „Radość fotografowania”, której głównym autorem jest właśnie Leszek Szurkowski.
Teraz mam już swoją 😉

Niespełna dwa tygodnie temu, z bloga Pora coś zjeść, dowiedziałam się, że można wygrać udział w warsztatach fotografii kulinarne, organizowanych Przez Akademię Smaku Siemensa, a prowadzonych właśnie przez Leszka Szurkowskiego.
Wzięłam udział w konkursach, ale postanowiłam nie czekać na uśmiech losu [bo
 pewnie bym się nie doczekała ;)] tylko wziąć sprawy w swoje ręce!!
Dzięki temu dostałam zaproszenie na warsztaty.
Warsztaty odbyły się 13 września w Centrum Domowych Inspiracji.

Na początku ekspert Leszek Szurkowski zaprezentował pokrótce teoretyczne podstawy fotografii.
Kolejnym etapem było przygotowanie dań, które moglibyśmy sfotografować.
Wszyscy uczestnicy warsztatów zabrali się za gotowanie.

Pod okiem Szefa Kuchni Konrada Birka i jego zastępcy Roberta Wojnarowskiego przygotowaliśmy obiad z czterech dań:

  • Grillowany camembert z orzechami, bakaliami i konfiturą figową
  • Pieczony filet z łososia podany na sosie ogórkowym z czerwonym kawiorem
  • Sałatka z rukoli z plastrami pieczonej polędwicy wołowej
  • Deser z serka mascarpone z owocami sezonowymi
  • Najadłyśmy się pyszności i mogłyśmy przystąpić do ćwiczeń praktycznych.
    Celem warsztatów było zdobycie wiedzy, która pozwoli nam na robienie dobrych zdjęć w domowym zaciszu. Wykorzystując sprzęt, który mamy, a także przybory, które znajdziemy w swojej kuchni.

    Grupa najbardziej zainteresowanych osób mogła poćwiczyć pod okiem mistrza.
    Wypróbować różne obiektywy i pobawić się światłem.
    A oto efekty nauki 😉

    Spędziłam fantastyczny dzień ucząc się się fotografii kulinarnej.
    Teraz tylko trzeba dużo ćwiczyć i może uda się doścignąć najlepszych 😉
    Zdjęcie z Mistrzem 😀
    Do pracy!

    Czas na Gęsinę!

    W poprzednią sobotę, wraz z grupą blogerek, miałam przyjemność uczestniczyć w warsztatach kulinarnych.
    Warsztaty dotyczyły gęsiny i odbywały się podczas Święta Gęsi Białej Kołudzkiej w Instytucie Zootechniki w Kołudzie Wielkiej.

    Całą relację z tego wydarzenia możecie znaleźć na jemylokalnie.pl.

    Tutaj prezentuję małą fotorelację z tego smacznego wydarzenia 😀

     Na początek spacer po instytucie i spotkanie z gęśmi.
    O gęsiej mądrości i miłości opowiadała  Pani  Dyrektor dr inż. Halina Bielińska.

    Wszyscy klepaliśmy gęś w kuper
     – na szczęście!!!

    . Obchodom Święta Gęsi Białej Kołudzkiej towarzyszył festyn, na którym m. in. można było kupić przetwory z gęsi.

    Na warsztatach piekłyśmy, dusiłyśmy, smażyłyśmy i przede wszystkim jadłyśmy gęsinę!
    A wszystko pod okiem Artura Moroza z sopockiej restauracji Bulaj i Marcina Sobola z warszawskiej restauracji Krasnodwór.


    Maria Por Favor przy pracy 😀
    Gęsia pierś smażona z cebulą i kurkami z dodatkiem masła

    Okrasa czyli tłuściutka pierś gęsi siekana drobniutko, doprawiona solą, pieprzem i majerankiem.
    Niebo w gębie!
    Dobre mięso wystarczy lekko doprawić, by można było cieszyć się jego smakiem!

    W Kołudzie  Wielkiej prowadzona jest też hodowla Polskiego Merynosa Barwnego.

    Święto i warsztaty były częścią programu promującego gęsinę:
    „Gęsina na świętego Marcina”

    Pomysły na to ja przyrządzić gęsinę znajdziecie TUTAJ!!!

    Ja już myślę na jaką okazję przyrządzić gęsinę w domu, a może bez okazji?

    Co Wy na to?

    Quesadilla czyli kanapka z serem inaczej

    Jeśli znudziły Wam się klasyczne kanapki z serem to warto je trochę odmienić.
    Prezentuję Wam dziś meksykańską Quesadillę.

    Quesadilla (kesadija) to tradycyjna meksykańska przekąska.
    Dwie kukurydziane tortille z serem w środku ugrzane na tzw. comale, lekko przyrumienione, aż ser się rozpuści. Można też dodać mięso, chilli, co kto lubi. Na północy Meksyku używa się tortilli pszennych.

    Przygotowując Quesadillę z kurczakiem sama przygotowałam tortille. Ostatnio odkryłam jednak, że warto mieć w domu paczkę gotowych torilli, bo w każdej chwili można je wykorzystać do przygotowania szybkiego i smacznego dania.

    Składniki:
    • dwie małe tortille
    • tarty ser żółty /można np. wymieszać Mimolette i żółtą Mozarellę/
    • pomidor
    • mała cebula
    • natka pietruszki/kolendra/szczypiorek
    • odrobina chili najlepiej świeżego lub pieprz
    • odrobina masła do usmażenia

    Tortillę posypuję tartym serem, układam na niej pomidora pokrojonego w plastry.
    Posypuję pokrojoną cebulką, natką, chili.
    Przykrywam drugą tortillą.

    Na patelni rozgrzewam masło i układam na nim moją quesadillę.
    Na nie za dużym ogniu podsmażam, z obu stron, do momentu gdy ser się rozpuści, a tortille lekko przyrumienią.
    Zdejmuję quesadillę z patelni. Chwilę czekam by przestygła i kroję na osiem części ostrym nożem.

    Pyszne śniadanie gotowe!

    Co dodacie do swojej quesadilli?

    Bazyliowa pasta kanapkowa i Locavore Polska

    Zostałam locavore!!!
    Locavore to osoba, która świadomie wybiera  żywność produkowaną lokalnie.
    Napisałam relację z Małopolskiego Festiwalu Smaku i zaproponowano mi dalszą współpracę.
    Od dziś co środę na portalu jemylokalnie.pl będę ukazywały się moje przepisy.

    Dziś pasta bazyliowa.
    Idealna na kanapki, a także jako dip. Można nabrać ją krakersem, kawałkiem marchewki lub selera.Czym lubicie.
    Od Pana Ziółko kupiłam ogromny pęczek bazylii.
    Część bazylii wykorzystałam do przygotowania pasty. Jeśli chcecie wiedzieć jak wykorzystałam resztę musicie zajrzeć na jemylokalnie.pl.

    Składniki:
    • pół pęczka bazylii
    • duży ząbek czosnku
    • miękki ser biały
    • odrobina kefiru
    • sól i pieprz  do smaku

    Do miski wrzuciłam ser i dolałam kefiru. Posoliłam, popieprzyłam oraz wcisnęłam czosnek.
    Dorzuciłam rozdrobnione liście bazylii i wszystko zmiksowałam na pastę.

    Pasta szybko ciemniej, ale jeśli najpierw zmiksujemy bazylię z oliwą, a potem dodamy resztę składników, uda nam się spowolnić ten proces.

    Lubicie bazylię?
    Jak ją wykorzystujecie?

    Ogórki krokodylki

    Zeszłej jesieni moja bratowa zrobiła wspaniałe ogórki.
     Sama spróbowała ich na jakimś przyjęciu i zdobyła przepis.
    Nie przepadam za marynatami octowymi, ale na punkcie tych ogórków oszalałam.
    Są fantastyczne.
    Oczywiście kilka słoików, które Joanna zrobiła zniknęło w zastraszającym tempie.
    W tym roku postanowiłam zrobić je ponownie i chcę z Wami podzielić się przepisem.
    Ogórki te nazwę „krokodyli” zawdzięczają swojemu zabawnemu kształtowi po marynowaniu 😉

    Składniki:

    • 5 kg ogórków gruntowych
    • 5 główek czosnku
    • paczka chili Cayenne
    • litr octu
    • ok 16 łyżek oleju
    • 2 kg cukru
    • ok 10 łyżek soli

    Umyte ogórki, pokroiłam wzdłuż i wrzuciłam do dużej miski.
    Posoliłam je i zostawiłam na 5-6 godzin.
    Po tym czasie odlałam wodę, którą puściły.
     Przygotowałam zalewę.

    Do garnka wlałam ocet i podgrzałam go. Następnie wsypałam cukier, niekoniecznie cały na raz, i mieszałam do rozpuszczenia.
    Ostudziłam powstały syrop, od czasu do czasu mieszając by cukier nie zaczął się krystalizować.
    Do syropu dodałam olej, chili i wcisnęłam czosnek (może być posiekany drobno).
    Zalewę wlałam do ogórków i starannie wymieszałam, by dokładnie pokryć wszystkie ogórki.
    Ogórki przykryte ściereczką zostawiłam na półtora dnia. W tym czasie puściły ogromną ilość soków.
    Tak zamarynowane, powkładałam do słoików, zalałam powstałym podczas marynowania sosem i dokładnie zakręciłam.
    Tak naprawdę ogórki są gotowe do zjedzenia od razu, ale gdy dłużej postoją to będą bardziej ostre i smaczniejsze.
    Mniam!
    Macie jakiś swój sposób na ogórki?
    Przepis dodaję do akcji: