Makaron z suszonymi pomidorami i rukolą

Było sobie kiedyś miejsce, w którym pracowali fantastyczni ludzie, podawano smakowite dania i do którego przychodzili fajni goście.
Niestety nie ma już tego miejsca, ale w mojej pamięci, po za wspomnieniami wspólnie spędzonego czasu, pozostało parę smacznych przepisów na różne dania.
Gotuję je gdy dopada mnie tęsknota.
Dostałam też pozwolenia od Mistrza Zen Czaj na opublikowanie ich na moim blogu. Dlatego chętnie podzielę się jednym z tych przepisów.
Pierwszym z wielu 😉

W niedzielny wieczór, po pracowitym dniu, gdy wszystko było już zrobione, a w restauracji nie było już żadnych gości zamawiałyśmy sobie z Adelajdą na spółkę porcję takiego makaronu. Oczywiście dostawałyśmy potrójną porcję ( Szef Kuchni, Mistrz Zen Czaj, to bardzo dobry człowiek ;))
i z radością w oczach zjadałyśmy do ostatniego kawałka pomidorka.
Dobrze, że wspomnienia pozostają.

Składniki:

  • 150 g suszonych pomidorów w oleju
  • pół opakowania rukoli czyli ok. 50 g
  • 2-3 duże ząbki czosnku
  • łyżka oliwy
  • 4 gniazda makaronu tagliatelle
  • pieprz i sól do smaku

W osolonej wodzie gotuję makaron. Używam tzw. pełne ziarna, choć ciekawe co to znaczy. Pewnie chodzi im o mąkę całoziarnową 😀

W tym czasie na patelnie wlewam oliwę. W oryginalnym przepisie była to oliwa truflowa, ja zwykle używam oliwy z pomidorów suszonych.

Wrzucam pokrojony w plasterki czosnek i lekko rumienię.
Dodaję pokrojone w kawałki pomidory suszone. Wszystko podsmażam delikatnie.
Dodaję świeżo mielony pieprz i ewentualnie sól.
Ugotowany makaron wrzucam na patelnię. Mieszam, aż cały makaron pokryje się oliwą.
Dodaję rukolę i mieszając zdejmuję z ognia, żeby rukola nie ścięła się za bardzo.
Można posypać odrobiną parmezanu, albo położyć na wierzch kilka cieniutkich płatków tego sera.

Bardzo szybki makaron, zajmuję tyle czasu co ugotowanie makaronu.
No i oczywiście pyszny i zdrowy.

I co Wy na to?

Wzmacniający napój cytrynowy czyt. cytrynówka

 Jest karnawał, na większości blogów kulinarnych królują przekąski,
które można podać na przyjęciu.
Dobre jedzenie dobrze jest popić czymś dobrym.
Można przygotować napoje bezalkoholowe i alkoholowe.
 Oczywiście napoje alkoholowe należy pić z umiarem 😀
Dziś chciałabym zaprezentować swój przepis na cytrynówkę.
Kiedyś na jakąś prywatkę koleżanka przyniosła pyszną cytrynówkę.
Jej przepis mówił o 1/3 spirytusu, 1/3 soku z cytryny, 1/3 wody i cukru do smaku.
Oczywiście musiałam wprowadzić zmiany. Inaczej nie byłabym sobą.

Po pierwsze moją cytrynówkę robię na wódce.
Na pół litra wódki dodaję sok z ok. 5 cytryn.
Słodzę do  smaku, ale część cukru zamieniam na miód.
Miód jest pyszny, ale nie należy dodawać go za dużo, bo daje dość ostry, drapiący w gardło smak.
Robiąc tą cytrynówkę dodałam niewiele miodu, ale dodałam też kilka łyżek syropu klonowego. Pierwsze wrażenie bardzo fajne.
Zobaczymy co będzie po dwóch tygodniach, bo na tyle czasu zostawiam cytrynówkę do przegryzienia.
Oczywiście następnego dnia też będzie smakowała.

Jeśli zrobicie ją dziś lub jutro to do weekendu, będzie już w sam raz.
Lubię domowej roboty alkohole.
A Wy jakie smaki lubicie?
Macie jakieś swoje ulubione trunki, które robicie w domu?

Sałatka śniadaniowa i jajka prosto od kury

Kupiłam rukolę, żeby zrobić z nią pyszny makaron. Cała paczka to jednak za dużo więc postanowiłam część rukoli wykorzystać inaczej.
Przypomniałam sobie sałatkę, którą poczęstowała mnie Martucha gdy byłam w odwiedzinach na leśnej polanie. Pamiętam, że był tam parmezan i różne zdrowe nasionka. Postanowiłam zrobić podobną.
Miałam w domu pyszne jajka, które przyjechały od cioci ze wsi. Pyszne, żółciutkie, żadne „1” czy „0” kupione w sklepie nie mają tego cudownego smaku. To są po prostu świeże jajka prosto od kury 😉
I jak nie wiele wystarczy, żeby mieć pyszne, zdrowe pierwsze śniadanie, które da nam energię na cały dzień. A ile radości do życia 😀

Użyłam:
  • 1/3 paczki rukoli
  • 2 łyżki suszonych żurawin
  • 1 łyżka nasion słonecznika
  • 1 łyżka płatków migdałowych
  • niewielki kawałek twardego sera
  • 1 i 1/2  łyżki oleju lnianego
  • 2 jajka prosto od kury
Przygotowałam je tak:
Opłukałam rukolę i wrzuciłam ją do miski. Posypałam suszoną żurawiną.
Rozgrzałam patelnię i wrzuciłam na nią pestki słonecznika, stają się wtedy przyjemnie miękkie. Gdy się lekko uprażyły przesypałam na talerzy do ostygnięcia, a na patelnie wrzuciłam płatki migdałowe i lekko je zrumieniłam.
Gdy płatki i słonecznik wystygły posypałam nimi rukolę.
Kawałek twardego sera (np. parmezan, ja używam litewskiego Dziugasa) starłam na drobnych oczkach i posypałam nim sałatkę.
Na koniec polałam całą sałatkę moim ukochanym olejem lnianym.
Sałatka gotowa. Do pysznego śniadania brakuje jeszcze jajek.
Żeby poczuć smak tych pysznych jajek postanowiłam ugotować je na miękko.
Ja robię to tak:
Zagotowuję wodę, w jajkach robię dziurki specjalnym urządzeniem, żeby nie pękały. Wrzucam je na wrzątek i gotuję 5-6 minut.
Według mnie to najlepszy czas dla nich 🙂
Jajka gotowe, sałatka też. Można zaczynać jeść.
Pamiętam, że gdy byłam małą dziewczynką tata obcinał mi koniec jajka nożem. Było wtedy tak równiutko, a z obciętej części trzeba było wybrać kawałek jajka łyżeczką. Nigdy sama nie odważyłam się obciąć tak jajka. Może powinnam spróbować 😉
Lubicie jajka na miękko? Czy wolicie jakoś inaczej je przygotować?

Sałatka makaronowa z tuńczykiem

Wspominałam już, że lubię makarony?
Czasem z trudem powstrzymuję się, żeby nie robić ich siedem razy w tygodniu.
Najlepsze makarony to te przygotowywane z mąki tzw. semoliny, którą otrzymujemy z odmiany pszenicy durum, która jest pszenicą twardą. Taki makaron jest jędrny i zachowuje swój kształt, nawet jeśli trochę dłużej go gotujemy.
Oczywiście najlepszy będzie ugotowany al dente 🙂
Nie zawsze trafimy na makaron z durum, ale jeśli na opakowaniu znajdziemy informację, że jest zrobiony z pszenicy makaronowej, to też będzie dobry. Oznacza to, że jest zrobiony z innej twardej odmiany pszenicy.

Znalazłam w sklepie makaron w kształcie małych kokardek (nazwa farfalle pochodzi od włoskiego słowa oznaczającego motyla). Postanowiłam wykorzystać go do zrobienia sałatki z tuńczykiem. W oryginalnym przepisie, który poznałam w restauracji tex-mex, wykorzystany był makaron penne.

Składniki:

  • po 1/2 strąka żółtej i czerwonej papryki (może być też zielona)
  • pęczek szczypiorku
  • 1/2 główki sporej czerwone cebuli lub jedna mała
  • puszka tuńczyka
  • ok. 100 gram czarnych oliwek
  • ok.150 gram makaronu
  • przyprawy, dodaję sół, pieprz i zwykle chili świeże lub mielone cayenne
  • majonez lub majonez z dodatkiem jogurtu

Makaron gotuję al dente w osolonej wodzie.
Paprykę i oliwki kroję w drobną kostkę. Siekam drobno cebulę.
Odsączam tuńczyka.
Siekam szczypiorek.
Mieszam wszystkie składniki, doprawiam. Dodaję majonez lub majonez wymieszany z odrobiną jogurtu.
Voila sałatka makaronowa z tuńczykiem!
Smacznego!
Jaki makaron jest waszym ulubionym?

Ja zwykle używam penne lub fussilli. 🙂

Guacamole czyli podróż do Meksyku…


Faktem jest, że ostatnio przeżywam zachwyt kuchnią bliskowschodnią,
ale nie zapomniałam o kuchni meksykańskiej.

Niesamowite jest to, że z pozoru dwie tak różne kuchnie są do siebie podobne.

Istnieje teoria, która mówi o tym, że kiedyś Fenicjanie,
którzy zamieszkiwali tereny dzisiejszej Syrii i Libanu, dotarli do wybrzeży Ameryki Środkowej.
Zostawili tam ślad w postaci przypraw.
Obie kuchnie w dużej mierze bazują na cebuli, czosnku, kuminie, kolendrze.

Owocem pochodzącym z Meksyku, a popularnym w całej Ameryce Środkowej
i Południowej jest awokado zwane Smaczliwką.

Bardzo lubię awokado. Kiedyś jadałam je jako dodatek np. do kanapek albo tak po prostu samo jako przekąskę. Odkąd poznałam smak Guacamole nie wyobrażam sobie nic innego 😉 Hmmm…

Guacamole to sos przygotowywany z awokado, limonki i soli.
Awokado rozciera się w kamiennym naczyniu zwanym molcajete, dodaje się sól i sok z limonki,
który zapobiega ciemnieniu awokado.
Taki sos – mole dodawany jest w Meksyku prawie do wszystkiego.
Nie dziwie się, w końcu smakuje fantastycznie.
Często do takiej bazy dodaje się inne składniki, takie jak chili, cebulę,
kolendrę, pomidory, czosnek, czasem niestety śmietanę lub majonez,
czego stanowczo nie polecam.
Moje guacamole to to, które poznałam w restauracji z kuchnią tex-mex i jest z dodatkowymi składnikami.

Guacamole

Składniki:

  • 3 awokado /miękkie, dojrzałe, można im pomóc zawijając w gazetę i kładąc w ciepłym miejscu ;)/
  • limonka
  • papryczka chili
  • dwa ząbki czosnku
  • pomidor
  • biała cebula
  • pęczek kolendry
  • sól do smaku
  • odrobina oliwy
Awokado kroję w większą kostkę, trochę rozgniatam widelcem
 ale część niech zachowa swoją fakturę.
Skrapiam sokiem z limonki [podobno trzeba wyciskać ręcznie, bez używania przyrządów ;)],
dodaję sól do smaku i rozgnieciony ząbek czosnku.
Pomidora kroję w drobną kostkę, siekam cebulę. Mieszam razem.
Dodaje czosnek, posiekane chili i odrobinę oliwy. Sól do smaku i część posiekanej kolendry.
Właśnie zrobiliśmy salsę frescę, którą dodajemy do awokado.
Dorzucamy resztę kolendry. Mieszamy.
Można dodać odrobinkę oliwy, tłuszcz jest nośnikiem smaku, dlatego nie powinniśmy go całkiem eliminować.
Gotowe!

Ceviche – pyszny początek roku!

Zastanawiałam się jak tu właściwie uczcić początek Nowego Roku!

Wymyśliłam dwa sposoby i oba wykorzystałam.


Po pierwsze sushi z Anią (było całkiem dobre, ale to nie to samo co u Suchego).

Po drugie ceviche z łososia.

Ceviche to danie pochodzące z Peru i przygotowuje się je z białej ryby marynowanej w soku
z limonki z solą, czasem dodaje się też świeże chili.
Bezpośrednio przed podaniem okłada się plastrami czerwonej cebuli.


Moje ceviche różni się od oryginału. Jest to wersja, którą poznałam pracując w restauracji  z kuchnią tex-mex.

Składniki:

  • ok. 300 g łososia
  • limonka
  • 1/2 awokado
  • 1/2 czerwonej papryki
  • 1/2 zielonej papryki
  • 1/2 czerwonej cebuli
  • kawałek chili
  • sól
  • świeża kolendra
Łososia kroimy ostrym nożem w kostkę o boku ok. 0,5 centymetra, solimy.
Wyciskamy sok z limonki i zalewamy nim łososia.

Pozostawiamy na minimum 3 godziny.
Łosoś musi się dobrze ściąć, równomierny jasny kolor.

Dodajemy chili posiekane w drobną kosteczkę.
Posiekaną czerwoną cebulę, paprykę pokrojoną w drobną kostkę

 Siekamy natkę  kolendry, kroimy awokado w kostkę.
Wszystko dodajemy do zamarynowanego łososia i mieszamy!

Smacznego!!!


A Wy jak uczciliście przyjście Nowego Roku?